Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sob Mar 15, 2014 9:22 am

Skrzywił się nieznacznie. Nie lubił bawić się w detektywa, wolał to zostawiać Anglii, bo sam wolał rozprawiać się z bandziorami. Przyglądał się uważnie ich próbie sprawdzenia hipotezy... eee... no tej Polki. 
Alfred nie skomentował, jak Anglikowi idzie władanie ogniem. Czy raczej brak władania. Przez chwilę liczył ileż to garnków stracił, gdy ten był u niego i mu gotował. W końcu stwierdził, że dużo i dał sobie spokój.
Nagle Hiszpan zdzielił solidnie Arthura w ramię, przez co na skroni Alfreda zapulsowała żyła. I jeszcze niech te buraki z Europy gadają, że to on jest imbecylem. Szczęśliwie Węgierka była na tyle sprawna i szybka i zabrała Arthurowi kartkę. 
Zachowania Hiszpana też nie skomentował. Po to ma przecież tych cholernych kumpli, by go pilnowali. Chyba. Nigdy nie ogarniał struktury działań BTF.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sob Mar 15, 2014 7:51 pm

Stoi tam obok. Ja, stoi i nic. I przygląda się trzeźwo wszystkiemu, co mogłoby w razie czego pomóc. Obiektów takich innych jak owa tajemnicza kartka na razie nie stwierdzono, więc w niej utkwił swój wzrok. Wędrówka kartki z rąk Łodzi, jako takiej krewnej, w łapska Anglika raczej nie napawała go optymizmem. Ot, po prostu, Zachód niezbyt lubił i niezbyt mu ufał. No, poza Beilschmidtem, on jeden jakoś... Zresztą, ungültig. A że Niemca tu nie było... szkoda. Niby gdzieś tam dostrzegł Ivana, ale raczej nie zamierzał ujawniać swojej obecności nieopatrznie. Na co to komu? Uhm, niestety po chwili okazało się, że przejście kartki w ręce Kirklanda właściwie napawało pesymizmem. Choć nie z samej winy zainteresowanego 'dokument' ów znalazł się w niebezpieczeństwie, bo to przecież Hiszpan... Carriedo! właśnie, Carriedo był winien, to.. to i tak. Oni wszyscy Zachód! Pod nosem tylko szepnął -Hohlkop f*.. -jednak raczej nie mogło to być słyszalnym dla nikogo, a tym bardziej zrozumianym dla tych, co niemieckiego nie znali. Z uznaniem spojrzał na Węgierkę, ale w tym samym momencie złapała go inna myśl.. A gdyby to się spaliło? Nie miał nic przeciwko pozostaniu tu na zawsze. Niby jest Borne, ale... ale tutaj może żyć jako tako normalnie. Oni wszyscy chcą wrócić do tego, co zostawili. A jak on nie zostawił nic? Null. Leere. A tutaj? A tutaj wreszcie jest dobrze. Złapał się sam na egoizmie. To źle, to nicht fair w stosunku do innych. Więc siedzi cicho. Siedzi cicho i kibicuje płomieniowi, kibicuje wszystkiemu, co tu się dzieje, żeby mogli tu zostać. A przynajmniej on. Żeby mógł tu zostać.

*Przeklęta cenzura...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Mar 16, 2014 10:38 am

Słuchał uważnie drapiąc się po brodzie. Nigdy nie przepadał za tajemnicami rodem z filmu detektywistycznego. No ale skoro mają pasjonatów i damską wersję Sherlocka Holmsa nic nie może być źle.
Nagle Hiszpan trzepnął Arthura w ramię co sprawiło, że Julien był gotów skoczyć by ratować kartkę, jednak szczęśliwie ubiegła go Węgierka. Spojrzał krytycznie na Hiszpana.
-Mój drogi uważaj!- ofukał go jak małego chłopca. Kątem oka spojrzał na Francję, by zaobserwować co on robi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by MG on Nie Mar 16, 2014 1:33 pm



Kartka włożona pod płomień, szczęście, nie spłonęła. Ostrożnie muskające jej powierzchnię ciepło jednak zadziałało! Po kilku chwilach nad zapalniczką zaczęły pojawiać się, na początku blade, później coraz to bardziej widoczne litery. Chwilę to trwało nim cała treść dała się przeczytać: 
    "Ktokolwiek znajdzie tą kartkę, proszę, odłóż ją, spal, zniszcz od razu po przeczytaniu. Nie chcę by wpadła w niepowołane ręce.
    Pewnie sam siedzisz w tym chorym domu już parę lat, miesięcy. Nie będę więc tłumaczył Ci sytuacji jaka tutaj jest. Zdarzenia paranormalne, czy chociażby wrażenie obserwowania. Nie dręczy Cię to? Na pewno. Jeśli tak, to najprawdopodobniej nie raz próbowałeś się stąd wydostać, w jakikolwiek sposób. Nie jest to takie proste, sam wiem o tym najlepiej. Jest jednak sposób, ale istnieje duże ryzyko. Jestem w niebezpieczeństwie, więc wybacz to rozedrgane pismo.
   Jedynym sposobem na ucieczkę z tego wariatkowa jest *zabazgrane wyrazy, nie ma opcji by odczytać* pamiętaj tylko o tym. Czwarte pi*szarpnięcie ręką, jakby ktoś został szturchnięty*



UCIEKINIER"





Następne zadanie: Dostać się na 4 piętro. 

____________________________________________________________________________________

Tak myślałam, że dłużej wam to nie zajmie. I czas na ogłoszenie zmian! Od tej pory nie obowiązuje jako taka kolejka, dla jasności jednak- nie spamimy postami, starajmy się być wyrozumiali jeśli ktoś dłużej nie odpisze. Może się zdarzyć, że w trakcie rozgrywki odwiedzi was.... gość. Z przykrością stwierdzam też, że w evencie nie bierze już udziału Filipinek, który postanowił ograniczyć liczbę for i opuścił nasze grono. Powodzenia życzę!
avatar
MG
Władza!
Władza!

Liczba postów : 4
Join date : 04/12/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Wto Mar 18, 2014 6:04 pm

Nieco się skrzywiła słysząc jak to Arthur odpyskowuje Francisowi, a tamten ponownie coś mu powiedział, nawet nie skupiała się na tym co jeden drugiemu powiedział. Troszkę dziecinne się jej to zdawało, ale no cóż. Sama się sprzeczała w dość dziecinny sposób na przykład z Warszawą. Ich kłótnie potrafiły wyniknąć z nawet najbłahszego powodu, ale to całkiem co innego niż w przypadki dwójki obecnych tu mężczyzn.  
Gdy zauważyła uśmiech na ustach Anglika który miał być pochwałą dla jej osoby, sama się leciutko uśmiechnęła. O to pokazała, że Polak też umie coś mądrego wymyślić, a to się liczy i to bardzo w jej przekonaniu, nawet jeśli rozwiązanie zadawało się banalne.
Zerknęła jeszcze w stronę Rosjanina. Tak by upewnić się czy na pewno z jego strony jej nic nie grozi. W końcu to był Ivan! Takim jak on się nie ufa, tym bardziej po tym jak łodzianka musiała go znosić na swoich ziemiach i to, że nieco jej pomógł z rozwinięciem się nic nie znaczy. Tym bardziej po powstaniu łódzkim!
Zamarła wystraszona. Momentalnie, przez ten głupi wygłup Hiszpana miała mu ochotę zdzielić. Jakim trzeba być idiotą, by walić kogoś z taką siłą, gdy ta osoba ma kartkę i zapalniczkę! Boże najdroższy trzymaj mnie bo mu pieprzne! przemknęła jej przez myśl.
Odetchnęła z ulgą, gdy Węgierka uratowała kartę, aż ją z tej całej radości przytuliła.
- Boże dziękuję żeś ty uratowała tę kartę - powiedziała, zaraz puszczając El. Troszkę jej głupio się zrobiła, nie powinna tak nagle kogokolwiek przytulać, bo przecież to mogło wyglądać nieco dziwnie.
Po przeleciała wzrokiem kilka razy zawartość kartki starając się zapamiętać jak najwięcej. Tak, na coś się przydały te kilka lat czytania tekstów sztuk by wyuczyć się swojej roli. Klaudii w dużym stopniu wytrenowała przez to dobrą pamięć, więc sporą cześć tekstu zapamiętała po kilkunastu przeczytaniach. Zastanawiała ją treść kartki. Jaki miał być ten sposób na wydostanie się? Kim była osoba, która to pisała i gdzie ona teraz jest? Czy naprawdę chcę im ten osobnik pomóc czy to tylko jakaś gra, która ma ich złamać? Westchnęła cicho, znów lekko marszcząc brwi, na razie pozostało im tylko jedno.
- To ten… - zaczęła troszkę niepewnie. - Trzeba się teraz dostać na czwarte piętro, nie? - zerknęła na zebranych. Zamyśliła się na chwilę. - Nie ma sensu byśmy wszyscy się tam fatygowali… Lepiej wybrać kilka osób, które się tam dostaną. - dodała po chwili, bo jaki był tego sens jak większość i tak nie miała zamiaru wtrącać się w to? Żaden.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sro Mar 19, 2014 12:00 pm

Nie spodziewała się nagłego przypływu czułości ze strony łodzianki, przez co wypuściła z dłoni kartkę, która teraz pewnie wędrowała z rąk do rąk, by każdy mógł spróbować przeczytać zabazgrane słowa.
- Nikt nie chce być więziony, prawda? - Powiedziała w odpowiedzi dobrze wiedząc jak Polacy potrafią się zaangażować, gdy ktoś zagrozi ich wolności. Uśmiechnęła się. Ostatnio nie widziała nigdzie samego Polski, ale była świadoma, że też gdzieś tu jest. Wróciła myślami do bieżących spraw. Spojrzała w sufit, jakby mogła wzrokiem przeniknąć przez niego i zajrzeć na wyższe piętro.
- Racja, nie ma sensu, żebyśmy się tam wszyscy pchali. Możemy się też podzielić. - Założyła ręce na biodrach zastanawiając się na głos z wzrokiem wciąż wlepionym w górę. - Nie znam się na otwieraniu zamków, ale jeśli klucz jest w drzwiach od środka... - Wyobrażała sobie jak wkładają kartkę lub gazetę w szparę między drzwiami a podłogą. - ...Można spróbować go strącić na ziemię i wyciągnąć pod drzwiami. Nie pamiętam czy otwór jest wystarczający... Ale mam też inny pomysł. - Zwróciła roziskrzone spojrzenie po zebranych i uśmiechała się. - Możemy też dostać się przez okno, jeśli weźmiemy drabinę. Przecież sięga po dach. Nie wiem jak wy, ale jestem na tyle zdesperowana, żeby wybić szybę, jeśli będzie trzeba. - Nie zamierzała nikogo rozdzielać, ale sama zamierzała wziąć udział we wspinaniu się po drabinie. Może jeśli nie uda się wejść przez okno, to może uda się znaleźć wejście na dach. - Ktoś musi mi tylko przytrzymać drabinę...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Mar 23, 2014 2:26 pm

Spojrzał po nich, a oczy mu się błyszczały. Więc jednak im się uda wydostać z tego cholernego domu i chorego psychicznie dziecka.
Był gotów się zgłosić, jako osoba do pomocy w otwieraniu siłą drzwi, gdy nagle Węgry powiedziała o oknie i drabinie. Wybijanie okna boli mniej niż wyważanie drzwi.
-Ja ci mogę pomóc Węgry.- pewnie większość pomyśli że zwyczajnie Alfred chce się pobawić w bohatera, ale on po prostu chciał dostać się do pomieszczenia pierwszy. Zawsze lubił się pchać w niebezpieczeństwo. Tylko szkoda, że gdy był młodszy, rzadko zdarzało mu się przygotowywać.-To co idziemy?- zwłoka oznaczała, że mógł się pojawić ten mały psychopata, którego Ameryka naprawdę teraz się obawiał. W końcu, czemu ostatnie zdanie uciekiniera zostało rozmazane? Bo postanowił sobie z następnych osób pożartować? Wątpił.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Wto Kwi 08, 2014 11:46 pm

Estończyka nie interesowały jakoś specjalnie te wszystkie czułości. Tekst Węgierki, oj zgadzał się z nim. Więzienie... bardzo źle mu się to kojarzyło, już samo słowo. Zerknął na Rosjanina przypatrującego się jemu i Łotyszowi. Patrzył jak kartka wędruje pomiędzy zebranymi, aż w końcu dostał tenże papier  do rąk własnych. Przeczytał? Przeczytał. Rozumiał? Aż za dobrze. Oddał ją Łotwie, którego ciągle jednym ramieniem obejmował. Dudnienie w uszach powoli ustało, z czego był bardzo zadowolony. No, teraz może jasno myśleć. Z pisma, a także treści jasno wynikało, że autor listu był pod presją czasu. "UCIEKINIER"... no tak, to wyjaśnia to tajemnicze "ER". Ale czy to oznacza, że temu komuś udało się stąd wydostać? Koniecznie musimy dostać się na czwarte piętro. Propozycja Elizavety... kusząca, aczkolwiek Eduard doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że bohater z niego żaden. Detektyw zresztą też, i tak mają już tu kilku. Doszedł jednak do wniosku, że nie może stać bezczynnie. Bardzo chce się stąd wydostać, oj bardzo. W sumie... co mu szkodzi. Najwyżej nie będą chcieli jego pomocy. Puścił Raivisa, przepchał się nieco do przodu.
-Ja się zgłaszam. - powiedział możliwie najspokojniejszym głosem jaki miał teraz w posiadaniu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sro Kwi 09, 2014 2:02 pm

Uśmiechnęła się wesoło w duszy skacząc ze szczęścia. W końcu była możliwość uwolnienia się stąd, w końcu była możliwość wrócenia do ukochanego miasta! Wróci do siebie, do swojego pokoju, wyśpi się we własny znajomym łóżku. Będzie mogła się przejść ulicami Łodzi, zobaczyć te znajome i te nowe twarze ludzi. Tak bardzo tęskniła za ukochanym miastem. 
- Ano nikt nie lubi. A ja wręcz nienawidzę - powiedziała, po czym szybko dodała. Łodzianka nie była stanowczo tą osobą, która pozwalała się komukolwiek trzymać na przysłowiowej krótkiej smyczy. Ona potrzebowała wolności i swobody. - Nie ma bata bym ja nie szła - zamilkła by wysłuchać słów Węgierki, myśląc nad nimi krótką chwilę. 
- Świetny pomysł. Ja się z chęcią do niego dołączę - powiedziała, palcami zagarniając kilka kosmyków włosów za ucho.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sro Kwi 09, 2014 4:24 pm

Pobladł widocznie po odsłuchaniu treści kartki.
-O Boże...- nigdy nie był żarliwym katolikiem. Więc czemu teraz jak głupi powtarza cicho słowa modlitwy? Zresztą nawet nie był pewny jaka dokładnie była to modlitwa. A z resztą nie było to teraz dla niego ważne. Wizja powrotu do domu, do pięknych zabytków, kobiet, wina i pięknych kobiet sprawiła, że poczuł nagłą determinację. Wysłuchał wszystkich, a oczy błyszczały mu niczym u szaleńca.
-Tak, to dobry pomysł! Ruszajmy czym prędzej.- nie wiedział skąd wziął taki pewny siebie głos. Jeszcze niedawno bliski był bowiem wyzionięcia ducha.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sro Kwi 09, 2014 5:52 pm

Spokojnie czekał aż kartka znajdzie się w jego łapkach. Szybko zlustrował ją wzrokiem, jednocześnie analizując treść. Następnie podał świstek dalej.
Hm, gdyby dostali przepis jak się z tego domu wydostać, to byłoby za łatwe. Choć i nawet ta nikła wiadomość budziła w Łotyszu jakieś wątpliwości. To mógł być podstęp, a reszta wzięła to jako wskazówkę co robić. Rozumiał, że chcą się z tego więzienia wyrwać, że tęsknią. Jednak nie powinni działać tak pochopnie...
- Umm... - spróbował jakoś zacząć, ale był za cicho. Szybko przepchał się do przodu i wziął głęboki oddech. - Nie żebym nie chciał się stąd wydostać... Ale to może być jakaś gierka Leo. Wszyscy wiemy, że jest sprytny. Prawdopodobne, że wszystko sobie obmyślił. Może chce żebyśmy dostali się na czwarte piętro - mówił dość głośno, jednocześnie marszcząc brwi i przyglądając się każdemu z osobna.
Prawdę mówiąc, to był gotów iść z nimi. W tej sytuacji coś co przeklinał - niski wzrost - może okazać się przydatne. Ale z drugiej strony, jak wiadomo, jest magnesem na nieszczęścia. Spuścił głowę i zaczął oglądać swoje buty. Nie wiedział co ma robić.
Piątym kołem u wozu nie chciał być, ale też nie chciał siedzieć bezczynnie. Powoli, niepewnie nieco na powrót zadarł głowę, tak by widzieć twarze zebranych i się lekko uśmiechnął.
- Ale jeśli koniecznie chcecie to sprawdzić, to idę. Mogę się przydać... - po tych słowach szybko się wycofał, nie chcąc zostawać w centrum uwagi. Lekko go to stresowało. 
Najwyżej w grupkę eksploracyjną uderzy meteoryt, albo drabina się połamie. Cóż, liczą się dobre chęci. A tego Raivisowi nie brakuje. Nieważne, że jego "dobre chęci" zawsze są fatalne w skutkach, winę można zrzucić na kogoś innego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Francja on Pon Kwi 21, 2014 2:59 pm

Kartka wędrująca z rąk do rąk… Phi! Kogo by ona w ogóle obchodziła? No na pewno nie Francisa, który chyba jako jedyny nie chciał jej zobaczyć. Jakby to mu było w chwili obecnej do szczęścia potrzebne… Prawdę powiedziawszy już teraz zaczynał żałować, że stoi z wieloma innymi nacjami na tym korytarzu. Mógł się przecież nie ruszać z salonu, byłoby to znacznie lepsze wyjście. Zero jakiejkolwiek afery z kartkami. A teraz jeszcze wycieczka na czwarte piętro, zapewne niektórzy otrzymają bilet tylko w jedną stronę. Przecież to wszystko nie mogło się wydarzyć od tak, bez powodu. Jakby rozrzucone zaszyfrowane kartki były stałym elementem codzienności… Znając Leo, na pewno jest to jego sprawka. Niech idą, szerokiej drogi. Ale z pewnością ja nie będę znosił pokiereszowanych zwłok, albo ledwo dychających…
Zwykle gadatliwy Francuz teraz uparcie milczał, co było nieco… nienaturalne, delikatnie mówiąc. Cały czas stał oparty o ścianę i był praktycznie głuchy na rozmowy i ogólnie to, co się wokół niego działo. Nie miał ochoty na głębsze mieszanie się w tą sprawę. On sobie poczeka i pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie. Najprawdopodobniej, gdy będzie już po wszystkim. Bo w sumie po co on tam teraz? Z tego co usłyszał, zgłosiło się już wystarczająco dużo ochotników to tej całej „akcji”, jeśli można to tak nazwać, więc niepotrzebny kolejny. W dodatku pozostanie tutaj, albo samo podążanie za grupą jest opcją bardziej bezpieczną. Szczególnie, jeśli ma się przeczucie, że w całą sprawę mocno zaangażowane jest dziecko, które już niejednokrotnie robiło komuś dość sporą krzywdę. Poczekamy, zobaczymy…
avatar
Francja

Liczba postów : 149
Join date : 09/08/2013
Age : 29

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Pon Kwi 21, 2014 5:19 pm

Jak Łotysz dostał kartkę w swoje rączki to i stojący nieopodal Ivan przy okazji przeczytał tekst. Jakoś... nie zrobił na nim większego znaczenia. Chociaż, prawda, w tym domu nie wszystko było na właściwym miejscu... Najbardziej jednak bał się o Leo. To przecież wciąż jeszcze dziecko, żywe srebro, wszędzie go zawsze pełno, a teraz przepadł jak kamień w wodę... A że Łotyszek niedaleko to położył dłoń na jego głowie dodając sobie otuchy tym zwyczajnym dla niego gestem. Uśmiechnął się przy tym szeroko. - Myślę, że Mądrala, znaczy... Towarzysz Leo by nic takiego nam nie zrobił. Towarzysz jak zauważyliśmy, nie lubi raczej gierek, gra w otwarte karty, da? A skoro dotąd nikomu z nas nic się nie stało.. A jeśli chodzi o wyprawę na górę to mimo tłoku, również się zgłaszam. - Nachylił się delikatnie nad Łotyszem, uśmiechnął szerzej i ściszając głos powiedział jednocześnie Raivisa głaszcząc po włosach. - Będę osobistym ochroniarzem Towarzysza Łotwy.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Finlandia on Pon Kwi 21, 2014 7:27 pm

Westchnął cicho. Całe szczęście że Węgierce udało się wyrwać kartkę Arthurowi zanim ta się spaliła. Poczekał chwilę aż kartka trafi w jego ręce i szybko przeczytał. Zmarszczył lekko brwi i przekazał ją dalej nie patrząc komu ją podaje. To się robiło coraz bardziej zawiłe. I niebezpieczne. Nigdy nie wiadomo co może ich tam spotkać. Ale skoro istniała choćby mała szansa by się stąd wydostać to chyba warto zaryzykować. Prawdę mówiąc to powoli zaczynało go przerażać. Jednak na pewno nie zamierzał stać z boku gdy inni się narażali. Przecież pewnie wszystkim zależy by się stąd wydostać. – Jeśli wam nie przeszkadza, to chętnie się do was dołączę - W sumie nigdy nie wiadomo, może się do czegoś przydać…
avatar
Finlandia

Liczba postów : 8
Join date : 10/12/2013
Age : 99
Skąd : Helsinki

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Czw Kwi 24, 2014 9:39 pm

...No dobra, nie pomyślał. Cóż za głupstwo zrobił, chętnie by sam siebie teraz zbeształ za to. Zresztą zrobił to, ale tylko w myślach. Jego serce niemal przestało bić, kiedy kartkę od płomienia dzieliły zaledwie milimetry. Sam Hiszpan zamarł w bezruchu, dopóki Węgierka nie zareagowała odpowiednio. Chwilę jeszcze stał w osłupieniu, a wszystkie głosy słyszał jakby przez mur. Włącznie z wszelkimi uwagami na jego temat... Oj, no trudno. Po upływie tejże chwili zamrugał, spuścił lekko głowę i rozejrzał się. Niepewnie wziął skrawek papieru i przeczytał szybko tekst, który i tak po chwili opuścił jego umysł. Zdążył jednak zapamiętać, że jest coś nie tak i... Ciekawi go to. Niezwykle go to ciekawi! Było mu dość głupio po tym co zrobił. Nie był pewien czy dobrze będzie, jeśli pójdzie z nimi rozwiązać zaistniały problem. Może znów się zbłaźni... Przeleciał wzrokiem wszystkich obecnych i zakodował kto się zgłosił. Zatrzymał się na moment na Francji i westchnął, zawiedziony. Miał potworną ochotę również się zgłosić... Był taki spragniony informacji jak nigdy. Przygryzł wargę i policzył w myślach do trzech... Przerwał mu głos Rosjanina. Zamrugał i zmarszczył brwi. Podniósł nagle dłoń nad głowę i odezwał się głośno i wyraźnie. 
- Nie ma mowy, bym nie szedł. Zresztą, im nas więcej, tym będzie łatwiej się bronić, prawda? Nigdy nie wiadomo, co nas spotka.. - skrzyżował ręce na piersiach. Byleby się to dobrze skończyło... Domek czeka, nie?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Kwi 27, 2014 3:39 pm

W końcu też dostał ów tajemniczy papierek w swoje ręce. Przeczytał kartkę z rosnącym zdziwieniem, jednakże na twarzy nie zmienił się nic a nic, no może tylko brwi troszkę do góry uniósł. Koniec. W sumie nie wie, czy kartkę komuś podał dalej, czy wciąż ją trzyma, czy może gdzieś odłożył. Nie odchodzi go to zbytnio i nawet nie zwrócił na to uwagi. Zbyt bardzo jego głowę zajmowały teraz rozmyślania nad treścią dziwacznej wiadomości. Niezwyczajne rzeczy? Zdarzenia? Nic takiego nie zauważył dotąd. No, może ten Leo troszkę go niepokoił i pamiętał, że chyba zrobił mu krzywdę, ale... na tym koniec. Rozejrzał się dyskretnie po wszystkich. Jeszcze większych zdziwieniem, które zaowocowało kolejnymi milimetrami w górę dla brwi, napawała go reakcja pozostałych. Wszyscy aż ciągnęli na górę, niemal wyrywali się. Motłoch - cień myśli. A jeśli to pułapka? Jeśli to jednak pułapka? Jeśli ten list napisał Leo lub jakiś inny perfidny oszust?... Chwila. Czy Ty się o nich martwisz? A kto martwi się o Ciebie? No, kto? Na powrót zmarsowiał na twarzy, wyglądem znów przypomina typowego Niemca. Otworzył usta i postarał się, by jego głos przedostał się przed rozmowy pozostałych, by został usłyszany i zrozumiany. - Zostanę. Jeśli ktoś chciałby się dostać do was od zewnątrz, powstrzymam go. Trzeba nam pilnować, żeby nikt nie odciął potencjalnej drogi ucieczki, ja? -Ucieczki? Ucieczki przed czym? ale tego tematu na razie nie rozwinął. - Postulowałbym za tym, żeby ktoś jeszcze ze mną został. Tak dla bezpieczeństwa minimum jedna osoba. - W tłumie wybiją was jak kaczki. Tłum nie jest dobrym pomysłem... Tego też na razie nie powiedział, chociaż martwił się, tropiła go ta sprawa i uprzykrzała myśli. Wiele osób jest wygodnych w starciu bezpośrednim, a kto wie, co ich tam czeka? A w sumie... on jakoś nie chce się stąd wyrywać. Nawet z tym Leo. Nawet z nim. Byleby nie być samemu. Wszyscy chcą wrócić do siebie, tam, gdzie czują się dobrze, mają znajomych, ludzi wokół. A on nie chce tam wracać i... nie chcę umierać, wciąż nie chcę umierać. Jednak nie daje po sobie poznać tych wszystkich różnorakich przygnębiających w większości myśli. Pozostaje z pokerową, nieco jakby nachmurzoną tylko twarzą i patrza czujnie na innych.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by MG on Nie Maj 04, 2014 1:32 pm

___________________________________________________________
Cieszmy się radujmy, jakoś udało mi się ściągnąć większość opornych do odpisu! A więc sprawa wygląda tak- fabuła jak widzę powoli dzieli się na grupy, dobrze, bardzo dobrze. Osoby wyrażające chęć na wycieczkę na 4 piętro- po pierwszym poście w którym ktoś z was opisze dostanie się na piętro zostaniecie poinformowani co dalej, nie martwić się. Ci, którym tam nie spieszno, nie spodziewajcie się nudy! I dla was coś przewidziane! Byleby tylko odpisywać, byle się ruszyć a będzie dane wam poznać nieco więcej niż dotychczas. Miłej dalszej rozgrywki, zadanie bez zmian!
avatar
MG
Władza!
Władza!

Liczba postów : 4
Join date : 04/12/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Wto Maj 06, 2014 10:26 pm

Krążąca wokół kartka miała wrócić ponownie do niej, więc zatrzymała rękę Kłomina, który chciał jej ją znów wręczyć.
- Skoro tutaj zostajesz, to chyba powinieneś ją zatrzymać. Może faktycznie powinniśmy ją zniszczyć, ale nie jestem pewna. Najlepiej, żeby miał ją ktoś odpowiedzialny. - Po czym odwróciła się do Ameryki i pozostałych ochotników. - Świetnie! W takim razie musimy wyjść na zewnątrz po drabinę i się wspiąć. Macie broń, prawda? Leo usilnie nie chce, żebyśmy tam wchodzili, więc nie wiadomo co tam na nas będzie czekało. - Miała nadzieję, że czeka tam na nich jakiś sposób na powrót do domu. Ruszyła w stronę schodów oglądając się raz, żeby sprawdzić, czy inni faktycznie z nią idą. - Lepiej będzie jak ktoś też pójdzie normalnie pod drzwi, wpuścimy was, albo nam któreś z was pomoże w razie czego.

-------------------------------------------------
Przepraszam, że tutaj, ale czy następny post mamy pisać już na czwartym piętrze opisując jak tam wchodzimy, czy najpierw opisać wspinaczkę w ogrodzie czy tam gdzieś od okna?

_________________________________________________
*walnie ulubioną czerwienią .3.*
Heloł, heloł~ Coby pościkami nie spamić- piszecie od razu na czwartym piętrze, z tym, że czekacie na post MG. Póki co- musi minąć kolejka, w końcu.. najpierw niech sobie wszyscy w kolejce odpiszą! 


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Pon Maj 12, 2014 6:52 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Mogę to ediciam >o<)

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Francja on Nie Maj 11, 2014 5:56 pm

Nie wierzył, zwyczajnie nie wierzył, że wszyscy chcą taką chmarą wparować jak gdyby nigdy nic na czwarte piętro. No na pewno nie będzie to dziwne, na pewno. Sarkazm nawet jednego pomidora Hiszpanii nie wart, prawda? Wszyscy zgrabnie omijali to miejsce jak dotychczas, a po znalezieniu jakiejś kartki wszystko obraca się o sto osiemdziesiąt stopni i niemalże każdy lgnie do tej niedostępnej części posiadłości niczym natrętna mucha. Ale było chyba coś o czym wiedział jedynie Francja. Jako jeden z niewielu sporo swojego pobytu tutaj spędził z Leo i zdążył zaobserwować reakcję dziecka na schody prowadzące na feralne piętro. Dlaczego feralne? Nie wiedział, wzrok białowłosego chłopaczka kierowany w tamtą stronę zawsze mroził krew w żyłach i zwiastował, że tam nic dobrego nie czeka, a zatem lepiej się w owe miejsce nie zapuszczać. I tejże zasady Francja się trzymał, dlatego nie miał najmniejszego zamiaru zmienić swoich postanowień co do dalszych czynów. Tylko… raczej nie chciał zostawać sam.
A tu nagle odezwało się jedno z polskich miast, o ile dobrze skojarzył. Nareszcie ktoś myślący trzeźwo! Na jego usta od razu wpłynął szczery uśmiech, po czym powolnym krokiem podszedł do owej osóbki, ostatecznie przy niej stając. Swoja drogą nie spodziewał się, że ktoś od Feliksa wykaże się inteligencją w takim momencie.
- Ja z chęcią zostanę, potencjalna droga ucieczki będzie znakomitym i zapewne przydatnym pomysłem – jego uśmiech nieco zelżał i stał się ledwie zauważalny. Lekkie napomnienie dla niezbyt zdecydowanych co do dalszych poczynań miało nakierować ich na perspektywę zostania tutaj. Zapewne ostatecznie i tak nikt tego skromnego aspektu nie wyłapie, więc cóż… Należy przygotować się na spędzenie czasu we dwoje z kimś… wydającym się aż nazbyt sztywnym. - I, skarbie – zwrócił się do blondyna stojącego obok. - Nie musisz sucho postulować, to nie wojsko. Wystarczy szczera prośba.
Radosne mrugniecie jednym z oczu miało być swoistym zwieńczeniem wypowiedzi. Powoli, drobnymi kroczkami zaczynało robić się ciekawie. Rozbicie na grupy, a co po tym..?
avatar
Francja

Liczba postów : 149
Join date : 09/08/2013
Age : 29

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Maj 11, 2014 6:03 pm

Zadowolony pokiwał głową i ruszył schodami w dół. Co on się będzie roztrząsać, na tym wszystkim? Przecież trzeba działać szybko, póki wróg niczego nie wykrył! Dumny ze swego działania zeskoczył z ostatnich trzech schodków. Niech się lepiej pośpieszą, bo jankes z postanowieniem nie będzie czekał wiecznie.
Był strasznie podekscytowany wizją przygody. Ciekawiło go cóż takiego ukrył na czwartym piętrze Leo? Trupy, skarby... choć nie. Pewnie bardziej trupy. Może swoich rodziców? To byłoby niezłe. Jak w kiepskim horrorze. Rozgrzany tą wizją znalazł się w ogrodzie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach