Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by MG on Czw Sty 16, 2014 3:44 pm


Stoicie w jednej części korytarza na trzecim piętrze,  jedno z was<tak, wybrańcem będzie pierwsza osoba pisząca w evencie> zauważa kartkę, która nie została zebrana. Podchodzi do niej i chwyta ją w palce. Jest niemal pusta. Na powierzchni jednak idzie wyczuć zarys czegoś, co mogłoby być atramentem. Zamiast być czytelnym, jest jednak przezroczyste. Jedynie na jednym z rogów widać trochę nadpalenia i ledwo widoczny zarys dwóch liter: >> ER << . Nie słychać absolutnie nic, nawet ruchu drzew za oknem.


Pierwsze zadanie: odszyfrować kartkę.





________________________________________________________________________________________
Tak, tak, wreszcie zaczynamy event! Kolejność pisania postów będzie trzymać się tak, jak teraz zaczniecie. Więc... kto pierwszy ten lepszy dłużej się naczeka :”D  Tematy, gdzie aktualnie dzieje się akcja będą oznaczane żółtym kolorem, nie ma co się martwić. Kolor MG- jak pewnie wszyscy na dole już zauważą jest jaki jest, lekki błękit. To co dostajecie w  kolorze pomarańczowym będzie najczęściej jakimś upomnieniem dla graczy, zadaniem obecnym. Co do fabuł pozaeventowych- jeśli ktoś chce je teraz kontynuować, to lepiej żeby to były fabuły zaczęte dawno. Nie zaczynamy teraz nowych. No. Miłej zabawy~
avatar
MG
Władza!
Władza!

Liczba postów : 4
Join date : 04/12/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Pią Sty 17, 2014 7:45 pm

Kiedy już wszystkie kartki zostały pozbierane, spojrzenie szaroniebieskich oczu Klaudii spoczęło na jeszcze jednej, dodatkowej, która pojawiła się jakby znikąd, jak gdyby ją jakiś duch podrzucił albo inna nadludzka siła. Łodzianka chwilę stała bez ruchy, jednak do strachliwych osób nie należała, cóż Klaudia to Klaudia, zrobiła kilka kroków w stronę kawałka papieru, wzięła go w rękę i zaczęła się mu dokładnie przyglądać.
-Ciekawe – mruknęła do siebie, marszcząc brwi ze zdziwienia. Opuszkami palców przejeżdżając po szorstkiej kartce, wyczuwając na niej jakieś zarysy. Coraz bardziej ta cała sprawa ją ciekawiła, ale w głębi duszy też nieco przerażała, wyczuwała, że coś zaczyna się kroić, instynkt jej to podpowiadał. Tylko nikt na razie nie wiedział co takiego miało być. Klaudia przejechała po przypalanych rogach. Nic nadzwyczajnego… Choć może to jakaś podpowiedź… pomyślała.
- "ER" – mruknęła pod nosem, przyglądając się dwóm literką. Zmrużyła nieco oczy w nadziej, że może jeszcze coś zdoła przeczytać, na marne.
Nieprzyjemna cisza zaczęła bardzo niepokoić dziewczynę. Na bank się coś szykuje… Klaudia odwróciła głowę w stronę okna Boże, daj przeżyć kolejny dzień bez większych strat…

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Pią Sty 17, 2014 11:16 pm

Kiedy w końcu nastał całkiem miły wieczór, jakaś siła tego domostwa musiała je zburzyć. Cóż…nic nie trwa wiecznie… Choć nie. Nadal jest silnym Imperium! A przynajmniej dobrze sobie radzi. Niemniej jednak, po zebraniu wszystkich kartek nadal coś było nie tak. Nie wiedział do końca co, ale na pewno coś. Przeczucie to szósty zmysł, który u Arthura był bardzo wyczulony. Oderwał wzrok od trzymanych w dłoniach kartkach i rozejrzał się po pomieszczeniu. Wtedy dostrzegł, że po środku pokoju, jeszcze ktoś stoi. Zauważył, że dziewczyna czemuś się przygląda. Podszedł nieco bliżej i przez ramię dostrzegł litery przy kawałku wypalonego skrawka kartki.
ER? Emergency Room? Czyżby chodziło o Ostry Dyżur? Och… zapewne wszyscy rychło na nim skończą, Ahaha…haha...ha. – Po takiej dawce humoru trzeba było jednak się wziąć do pracy i rozwikłać zagadkę. Arthur uwielbiał książki detektywistyczne i obecnie czuł się jak bohater jednej z nich. Byłoby to wyśmienite wyzwanie gdyby nie fakt, że wszyscy są zamknięci w domu z nadprzyrodzoną istotą skorą do ranienia innych oraz daleko od świata.
Korzystając, że dziewczyna odwróciła wzrok, podszedł jeszcze bliżej i przyjrzał się ponownie kawałkowi papieru i nagle go olśniło.
Czyżby to było aż tak proste? – spytał siebie w myślach wpatrując się w kartkę. Jeśli miał rację, a jego skromność podpowiadała mu, że tak, to mógł odszyfrować, co jest na kartce, jaką trzymała w dłoni łodzianka. A jeśli z kolei na tej kartce był kod do poprzednich kartek, można by odczytać wiadomości. Po chwili przyglądania się spojrzał na Słowiankę z delikatnym uśmiechem.
- Chyba już wiem, jak rozwiązać zagadkę nowego znaleziska. – odezwał się do niej miło i szarmancko, po czym lekko skłonił się by wyciągnąć dłoń w jej stronę po kartkę. Cóż… Jako dżentelmen uwielbiał kobiety, zwłaszcza ładne. Dlatego nie dziwne, że jego wyborem padła jedyna kobieta w towarzystwie na rolę partnerki w sprawie. Jakoś nie było mu na rękę użeranie się z kimkolwiek z pozostałej bandy baranów. - Chcę sprawdzić czy ma dedukcja mnie nie myli, a potem oddam ci kartkę, wyglądasz na bystrą dziewczynę, a razem możemy rozwiązać zagadkę bez większych ofiar. – Nie ma jakiś zbereźnych intencji w tych komplementach, nie jest Ropuchą. Wie jednak, że przeczucie i intelekt kobiet może być nieprzeceniony. Zresztą… to byłaby ładna para: Sherlock Holmes i panna Jane Marple! Ale najpierw… musi się dowiedzieć, czy jego domysły są dobre i czy uda mu się wydobyć z kartki atrament.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Francja on Sob Sty 18, 2014 11:29 am

Wieczór z początku zapowiadał się niezwykle pomyślnie. No, może nie opisywały go słowa „wino, kobiety i śpiew”, niestety, ale przynajmniej zapowiadało się spokojnie. A tu proszę, wszystko mogło sobie prysnąć w przeciągu kilku sekund. To niesprawiedliwe. Nawet bardzo niesprawiedliwe. Czy w tym domu naprawdę nie można w spokoju usiąść na czterech literach i spędzić choć trochę czasu bez bycia świadkiem jakichkolwiek sensacji?! No najwidoczniej tak się nie da. Ściskając w dłoniach kilka zebranych kartek, patrzył z lekkim zaciekawieniem na dwójkę konwersujących.
Anglia. Tak miło mu się tutaj bez tego typa żyło. A teraz co? Przyłazi sobie nie wiadomo nawet skąd i odgrywa bohatera! Niedoczekanie. Jeszcze jego sposób rozmowy z płcią przeciwną. Niby był poprawny, ale w oczach Francji wykonanie tego przez Arthura nie zasługiwało nawet na miano żałosnego. To by było aż zbyt pozytywnie powiedziane. Chciał się wtrącić, i to bardzo, ale widział, że jeżeli teraz coś powie, zapewne wybuchnie awantura. Z drugiej strony… Co to szkodzi?
-Bravo, bravo, bravo. Baw się teraz w detektywa, niedorobiona karykaturo Holmesa, i doprowadź nas wszystkich do krwawego finału. Dziękuję, postoję –powiedział z uśmiechem, opierając się plecami o ścianę.
Szykuje się tutaj pseudo zabawa w detektywów… W roli głównej Anglia. Mon Dieu! Jakby w telewizji emitowali taką tandetę, nikt by tego nie oglądał. Ale w sumie… Niech się bawi, skoro chce. I tak prędzej czy później sam nie da sobie rady i przyjdzie po pomoc. Zawsze tak jest. Zawsze. Zaśmiał się cicho pod nosem, gdy tylko o tym pomyślał. Na razie trzeba trzymać się z boku. Jeśli ma stać się coś złego, konsekwencje spadną na tych, którzy stoją w centrum całej sprawy. Po co narażać tak piękne ciało na niebezpieczeństwo? Niech kto inny się w tym babrze!
Czyli plan jest. Stać na boku, robić coś tylko wtedy, gdy jest to konieczne. A jeśli będzie trzeba, całkowite zniknięcie z pola akcji też wchodzi w grę. Wszystko wręcz idealnie.
avatar
Francja

Liczba postów : 149
Join date : 09/08/2013
Age : 29

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sob Sty 18, 2014 5:48 pm

Działo się coś naprawdę dziwnego, nawet nie za bardzo wiedział co dokładnie, stojąc w grupce z resztą państw. Masa kartek, które zaczęli zbierać, jakiś hałas. I w końcu jeszcze jedna kartka, która pojawiła się dosłownie znikąd. Patrzał jak Łodzianka podnosi tą kartkę i razem z innymi podszedł bliżej, również zaciekawiony tym co się działo. Nie zdziwiło go, że Arthur nagle sam chciał wszystko rozwiązać. Nawet nie pomyślał, że inne państwa też chcą pomóc, że chcą wiedzieć na jaki pomysł wpadł.
- Czyli co, my mamy sobie stanąć z boku i głowić się nad tym co też takiego chcesz zrobić? - zapytał patrząc na Arthura. Jak na jego gust to był brak dobrego wychowania. Powinien wszystkim powiedzieć co ma zamiar zrobić, jak sprawdzić co jest na tej kartce i czym ona jest.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sob Sty 18, 2014 11:48 pm

A jemu powoli zaczęło się wszystko w tym łebku mieszać. Nie ogarniał sytacji, zresztą, często bywało... Ale teraz trochę mu to nie pasowało. No bo... Kurde! To było dziwne. Jak tak rozglądał się po korytarzu i patrzył na tych wszystkich ludzi... Chyba nie był jedynym, który tak uważał. Z cichym westchnięciem spojrzał pod nogi i podrapał się po tyle głowy, aż ktoś, a dokładniej ta Łukasiewicz, Łódź bodajże, której imienia niestety nie pamiętał sięgnęła po kolejną kartkę. Zignorował to i oparł się o ścianę. Pewnie kolejna pusta... Co za paranoja.
Ale wtem się odezwała Brewka, a jego słowa, cóż, rozbawiły go. Do tego wcięcie się Francji... W sumie, dawno już tego nie było. Słowne popychanki tych dwojga zawsze były najlepszym kabaretem, nie ma co się o to z Hiszpanem kłócić, on przy swoim zostanie. Zresztą, kto by się kłócił, jak i tak większość tak to odbiera jak i on?
Powstrzymać chichotu mu się nie udało, ale na szczęście na nic więcej sobie nie pozwolił. Głupio by było tak po prostu buchnąć śmiechem, chociaż... Dużo by to nie zmieniło w poglądzie innych na niego.
A tu jeszcze jego wychowanek coś dorzucił od siebie... Jak cudownie. Dobre dziecko, niech przykład bierze! Aż sam postanowił się odezwać, bo przecież jak już taka chęć go napadnie, to nie da rady odmówić sam sobie. Podszedł więc tam do nich nieco bliżej niż stał wcześniej i spojrzał Łodziance przez ramię, żeby ogarnąć, o co z tą kartą chodzi. Ee, bzdura. Już myślał, że czegoś więcej się dowiedzą, a tu takie coś nad czym pewnie spędzą trochę czasu, by chociaż się doczytać. Byleby tam jakichś bzdur nie było! Bo kogoś rozszarpie... Miał szczerze dość tego domu, doprawdy.
- Oj, niech się Brewka trochę pobawi, co nam szkodzi? - W sumie, skoro miał pomysł, to niech go realizuje, może jednak coś to wniesie do sprawy? To nie tak, że był dla Anglii miły, czy coś! On po prostu za wszelką cenę chciałby wrócić do domu, do Hiszpanii. Nawet gdyby sam Kirkland miał mu w tym pomagać...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Sty 19, 2014 12:36 pm

Jak dla Eduarda cała ta sytuacja była dziwna co najmniej. Zebrawszy tyle kartek ile tylko mógł, uporządkował je sobie w ładny plik. Szyfr na nich... Tak, bo to musiał być szyfr. Z jakiego innego powodu ktoś pisałby w tak dziwny sposób? Szyfr, z pewnością. Z tym, że co najmniej nietypowy... Nigdy takiego wcześniej nie widziałem. Może ta dziewczyna ma coś, dzięki czemu to odkodujemy? Z tą myślą podszedł do Łodzianki. Wykorzystując swój wzrost z łatwością zaglądał przez jej ramię. To, co zobaczył... No, nie zadowoliło go to zbytnio. Może za dużo oczekuję... Mimo to, starał się zapamiętać każdy szczegół kartki. Och, gdyby mógł ją dostać... Ale znowu zadziałała zasada "kto pierwszy, ten lepszy". Estończyk skarcił się w myślach za to, że układał dotychczas zebrane kartki zamiast zabrać tą jedną. Chociaż... I tak musiałby się podzielić. Więc i tak wyszłoby na jedno. Przecież słyszał, jak Anglik bawił się w detektywa... Od razu ludzie zlecieli się i zaczęli naskakiwać na siebie nawzajem.
Popatrzył do góry. Dziwne... Przecież w suficie powinna ziać spora dziura... Tak, sufit wygldał tak samo, jak przedtem.
-Te kartki nie mogły pojawić się znikąd... -mruknął do siebie.
Wyglądało to nienajlepiej. Spojrzał znowu na swoje towarzystwo. Czyżby byli tak zajęci sobą nawzajem, że tego nie zauważyli? Eduard postanowił jak na razie nie ingerować w ich spory. Mimo wszystko miał złe przeczucia...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Sty 19, 2014 2:36 pm

Takie zbiorowisko, to jak by to było, gdyby i sławetny Człowiek W Szaliku się nie pojawił? I tako też jest. Stoi sobie gdzieś niedaleko, pod ścianą, w cieniu. Stara się nie rzucać w oczy, chociaż i tak średnio to wychodzi. Uśmiecha się pod nosem o gabarytach niecodziennych i tylko przygląda się krzątającym nacjom. Spojrzał na łodziankę. No tak, dawna klasa robotnicza, to do pracy przyzwyczajona. Chociaż niezbyt ciężka ona praca. Tak jakoś zebrało mu się na drobne złośliwości, szczęściem nie wypowiada się głośno. Porozglądał się jeszcze toćku i tak patrzy, patrzy. Kogoś mu brakuje.. Zmarszczył brwi, a uśmiech lekko zelżał. Odchrząknął dość głośno, odsunął się od ściany podnosząc rękę, jakby zgłaszając się do wypowiedzi i zaczął dość niepewnie. - Towarzysze, wiecie może gdzie jest Mądrala? Znaczy.. Leo? Zawsze go tak pełno wszędzie, szczególnie jak coś się dziwnego dzieje, a teraz go nie ma.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Sty 19, 2014 3:46 pm

Malutki zegar w jego głowie powoli wybijał sekundy, minuty. Tik-tak, tik-tak, tik-tak-tik-tak. Niby piłeczka ping-pongowa odbijająca się od ścian. To co chwila przyspieszająca i zwalniająca, jak w transie. Nie pozwalająca skupić się Łotyszowi na kilku kartkach, które udało mu się zebrać. Miał wrażenie, że głowa zaraz mu eksploruje. Skulił się przy ścianie i zamknął oczy, odchylając głowę.
Skup się. Taki mały ból głowy nie może Ci przeszkodzić.
Odetchnął i spojrzał na kolana zgromadzonych. Nie miał siły zadzierać makówki, by spojrzeć na ich głowy. Niechętnie zwrócił spojrzenie na niedbały stosik kartek, chwycił je i zaczął uważnie oglądać z każdej strony. Potraktował je jak zagadkę "odnajdź słowa".
Zmarszczył brwi i uważnie szukał znajomych słów, szyfru, czegokolwiek. Ech, gdyby miał ołówek, coś do pisania... Przecież musi być jakaś zależność między literami czerwonymi, a czarnymi. Ból głowy się nasilił. Teraz w ściany jego głowy nie uderzała piłeczka, a betonowa kula.
Tik-tak, tik-tak.
Słyszał, że u góry coś się dzieje, a niepokój który towarzyszył Raivisowi od rana nasilił się. Czuł, że coś jest nie tak. Leniwie podniósł głowę i spojrzał pierw na zbiorowisko wokół Łodzianki, później na pozostałych, każdego zlustrował wzrokiem od stóp do głowy. Ponownie wrócił do papieru.
TIK-TAK.
Nie, nie mógł. Zacisnął powieki i syknął cicho. Że akurat teraz musiała mu pękać głowa. Jednak mimo wszystko tłumek ten zainteresował go. Potrząsnął blond czuprynką i niespiesznie wstał. Oparł się o ścianę, by złapać równowagę i nieco chwiejnym krokiem ruszył w stronę zbiorowiska.
Na próżno próbował się przepchać, stanąć na palcach żeby coś ujrzeć. Zrezygnowany postanowił stanąć obok Estonii, mając cichą nadzieję, że tamten wytłumaczy mu co się dzieje.
Gdy tylko usłyszał Rosję zmarszczył brwi. Faktycznie, Leo nie pokazywał się od jakiegoś czasu co było przynajmniej dziwne. Może ten diabełek ma coś wspólnego z tą sprawą. Na pewno COŚ wie...
Tylko jak go teraz znaleźć.
Nagle poczuł, że dość mocno kręci mu się w głowie, a wszystkie szmery słyszy jakby był pod wodą. Złapał się ubrania pierwszej lepszej osoby tylko, by nie upaść, a że akurat stał obok brata to wypadło na niego. Wsunął nos w kartki, udając że dokładnie je analizuje. Cóż, starał się ukryć swój stan.


Ostatnio zmieniony przez Łotwa dnia Pią Sty 24, 2014 3:35 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Finlandia on Nie Sty 19, 2014 4:04 pm

Wygląda na to że w takim domu jak ten nie da się spędzić miłego i spokojnego wieczoru. Gdy wszystkie kartki były już pozbierane, oparł się o ścianę ze swoim zwykłym uśmiechem. Przecież nawet w takim miejscu nie można tracić pogody ducha. Zaczął wpatrywać się w podłogę, jednocześnie gorączkowo myśląc. To było coraz dziwniejsze. Najpierw ten huk, potem te kartki z których nikt nie mógł nic rozszyfrować… Do jego uszu dobiegła rozmowa. Podniósł głowę, kierując wzrok w miejsce skąd dochodził głos i zobaczył że Łodzianka trzyma jeszcze jedną kartkę. Podszedł do niej i zajrzał jej przez ramię. Lekko zmarszczył brwi widząc co na niej jest. „ER”… co to miało znaczyć? Ponownie oparł się o ścianę słysząc słowa Arthura. Skoro ma pomysł jak to rozwiązać to niech się pobawi w detektywa. On sam na razie miał pustkę w głowie więc przynajmniej nie będzie przeszkadzał. Jednak dalej coś go niepokoiło, tylko nie wiedział co… Dopiero gdy Ivan się odezwał zorientował się kogo brakuje. Zaczął się rozglądać ale nigdzie nie widział Leo. Zaczął się już porządnie niepokoić…
avatar
Finlandia

Liczba postów : 8
Join date : 10/12/2013
Age : 99
Skąd : Helsinki

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Pon Sty 20, 2014 5:52 am

Było spokojnie, ale jak zwykle - do czasu. Choć może słowem "spokojnie" ciężko by ująć dotychczasowe dni. Westchnął w duchu i zerknął na wyzbierane kartki. To wszystko było niepokojące, a zwłaszcza, że nigdzie nie ma Leo. Znów się mają "bawić" w coś? Cóż jeśli tak to lepiej by nikomu nic się nie stało, jednak jak będzie tak będzie niestety.
Stał wraz z resztą grupki i myślał nad tymi literkami "ER" na kartce, którą trzymała Łodzianka. Posłuchał take rozmowy innych na ten temat, chociaż z początku oczywiście dało się słyszeć coś w stylu przekomarzanek Francji z Anglią. Westchnął w duchu ponownie. Zastanawiał się po co to jest? Przecież mają wspólnie coś tu rozwikłać, a nie wzajemnie ucinać sobie skrzydła. Każdy przecie w tym momencie może się wykazać i każda para rąk i głowa się przyda. Mimo wszystko stał na razie w milczeniu i zastanawiał się, nie wiedział nawet w sumie kiedy się trochę oddalił od innych. Zainteresowały go te wszystkie kartki, innym da rozwiązać zagadkę "ER", a sam zaczął się zastanawiać nad ogółem...


Ostatnio zmieniony przez Litwa dnia Wto Lut 11, 2014 7:54 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Pon Sty 20, 2014 9:38 pm

Alfred ziewnął już znużony.
Kartka go irytowała. Od zawsze wolał proste, jasne przekazy a łamigłówki i inne takie zostawiał krajom typu Anglia co z wolnym czasem nie mają co robić.
Jednak mimo wszystko "ER" intrygowało go.
Zamyślił się chwilę.
Jak niewidomi czytali...
-A może ktoś spróbuje palcami odczytać co tam pisze?-zapytał odczuwszy moc olśnienia. Wolał nie dotykać kartki ze strachu że jeszcze ktoś typu Anglia popuka się palcem w czoło i każe mu iść tam, gdzie nie będzie przeszkadzać i cała zabawa go ominie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Wto Sty 21, 2014 4:17 pm

Z uporem godnym prawdziwego Niemca zbierał kartki. Nieporządek raczej nie wpływał na niego kojąco, działał wręcz przeciwnie. Kłomino w nieporządku czuł się mało komfortowo, bałagan drażnił. Zajęty był zbieraniem pustych kartek do tego stopnia, że nawet nie zauważył, że łodzianka znana mu jedynie z widzenia znalazła coś innego niż pusty arkusz. Dopiero pozbierawszy wszystkie kartki i ułożywszy je w zgrabne kupki przy ścianie, zainteresował się zbiorowiskiem wokół dziewczyny. Podszedł i spróbował zaglądnąć, żeby na własne oczy zobaczyć owe 'ER'. Prawda to, ER jak byk, ale co to może znaczyć? Zmarszczył brwi i wsłuchał się w toczone rozmowy.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Pią Sty 31, 2014 8:08 pm

Francuz drżał. Nie podobało mu się ani trochę całe zajście. Jęknął w duchu. Miało być dzisiaj miło, przyjemnie i bez przerażającego dziecka. A tu klops bo się pojawiła magiczna kartka. Przysłuchiwał się chwilę propozycjom na temat co z tym fantem zrobić.
WspomnieniemRosji o tym dziwnym dziecku, sprawiło, że włosy Paryża stanęły dęba. Ze wszystkich horrorów najbardziej bał się tych z dziećmi. Np. te bliźniaczki w "Lśnieniu" czy czymś tam, sprawiały, że pozycja Juliena z kanapy zajmowała miejsce za nią. Najlepiej pod kocem. I z Bellą (gołębią faworytką Juliena) w ręku.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by MG on Sro Lut 05, 2014 3:50 pm

Zadanie nadal aktualne: znaleźć sposób na odszyfrowanie kartki


______________________________________________________________
Na maruderów dłużej czekać nie będziemy. Kolejność pisze się następująco:
Łódź -> Anglia -> Francja -> Filipiny -> Hiszpania -> Estonia -> Rosja -> Łotwa -> Finlandia ->Litwa Węgierka, która postanowiła dołączyć. Litwa wycofał się z eventu z powodu nieobecności-> Ameryka -> Kłomino ->Paryż. Póki co- przestrzegamy, z czasem się zobaczy :'D
avatar
MG
Władza!
Władza!

Liczba postów : 4
Join date : 04/12/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sro Lut 05, 2014 7:16 pm

Zamyślona wpatrywała się w przez chwile w okno. Kasztanowe kosmyki włosów przysłaniały nieco jej oczy. Co to do cholery ma być. Klaudia myśl, no dawaj...! To jest zagadka, która trzeba rozwiązać, dasz rade! Niewidziane zarysy na kartce, zwęglony róg... No dalej myśl... Chwila... Szarobłękitne oczy gwałtownie zwróciły się z powrotem na kartkę, jej spojrzenie spoczęło na zwęglonym rogu, opuszki palców musnęły dwie literkach na skrawku papieru. Zmarszczyła delikatnie brwi, a na jej twarzy widniało pewnie niedowierzanie Nie... Przecież to za proste, serio ma to tak działać? Ma to być takie łatw.. jej rozmyślania przerwał nagle głos Arthura, dziewczyna na początku drgnęła nieco nerwowo, nie spodziewała się tego by ktokolwiek przerywał jej przemyślenia, oderwała wzrok od kartki i spojrzała na mężczyznę. Cóż jakby nie patrzeć najcieplejszych relacji z Anglikiem nie powinna raczej mieć, a to mało razy on się odwrócił do Felka plecami, nie pomógł mu tyle razy, ale niby zdarzyły się milsze chwile, w duchu cicho westchnęła. Nic postanowiła być mila, by pokazać przyjazne nastawienie Polaków, przecież nie chce przynoś wstydu Felkowi.
Klaudia dziwnie się czuła, gdy ktoś zaglądał jej przez ramie na kartkę. Tak, tak w duchu znów zaczęła przeklinać swój wzrost.
-Sprawdzić? – jej wzrok z nutkom ciekawość był skupiony na Angliku. – Ciekawe czy ma Pan też sam tok myślenia co ja w sprawie tej kartki – powiedziała spokojnym miłym tonem, jednak z pewnym wahaniem oddając mu kartkę, odwracając wzrok na resztę, obdarzyła Francuza nieprzyjemnym spojrzeniem. W duszy cicho westchnęła na docinki niektórych, jej zdaniem teraz serio nie były one teraz potrzebne, lepiej było się skupić na całej tej sprawie.
Następne spojrzenie padło na Filipin, łodzianka znów westchnęła cicho, jeśli jej tok myślenia był poprawny, rozwiązanie zagadki było banalne, aż za banalne. Spojrzenie szaroniebieskich oczu spoczęło tym razem na Amerykaninie, sama Klaudia zawiodła się nieco nad jego pomysłem. W końcu był potęgą i dobrze rozwiniętym państwem, a wpadał czasem na takie pomysły, że ręce opadały.
-To nie jest alfabet Braille'a, by go odczytywać przez dotyk – odparła. – Mi to na takie coś nie wygląda. Takie jest moje osobiste zdanie na ten temat
Rozejrzała się po zebranych, zauważyła jeszcze Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię, Kłomino
Paryż, Hiszpanie i  Rosję… i jakoś przez tego ostatniego natychmiastowo jej zmalało zadowolenie, pamiętała Rosjanina za dobrze, nienawidziła go i nieco może nawet bała, jednak otwarcie d tego strachu nigdy się nie przyzna.
- Podejrzewam, że to jest atrament sympatyczny – rzekła, w końcu spoglądając na Anglika, zaczynając grzebać po kieszeniach swojej bluzy. – Nie jest on widoczny dla oka po wyschnięciu, ale dzięki pewnym sposobom można go odczytać, jedną ze metod jest podgrzanie tuszu. Pewnie nie jedno z was widziało jego użycie w filmach, albo w bajkach czy chociaż czytał o tym w jakieś książce  – wytłumaczyła, wyjmując z bluzy zapałki w małym pudełku i potrząsając nim. – Ktoś, albo chciał odczytać wiadomość, albo dać podpowiedź jak rozszyfrować zagadkę i podpalił skrawki, a dzięki temu ukazały się dwie literki.


Ostatnio zmieniony przez Łódź dnia Pią Lut 07, 2014 4:07 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Czw Lut 06, 2014 6:35 pm

Przytaknął głową na jej pytanie. W końcu nie uważał się za eksperta w takich zagadkach (nie wcale) i nie dostał boskiego olśnienia by wiedzieć na pewno czy jest na dobrej drodze. Miał tylko silne przeczucie i chęci spróbowania. Owszem, myśl, że rozwiązanie może być aż tak proste wydawała mu się bardzo prawdziwa i trochę przytłaczała jego nieomylność detektywistyczną. Ale warto próbować, bez tego człowiek by do niczego nie doszedł w drodze ewolucji.
- Możliwe... W końcu jak wspomniałem wyglądasz na bystrą wiec mogliśmy dojść do rozwiązania, zanim ta banda id... pozostali pomyśleliby jak się w ogóle czyta. - Wcale nie chciał być cyniczny! Po prostu ludzkość definitywnie była przeciwna idei myślenia i na każdym kroku pokazywała swoje najgorsze wady. Tak samo było i w tym przypadku. Ledwo otrzymał kartkę, już zaczęły się docinki, co do jego osoby. Oczywiście mógł się domyślić, że na pierwszy rząd wyskoczy Ropucha. Osoba, która najmniej ma dopowiedzenia, a mimo to się wymądrza. Oczywiście pierwsze, co zrobił to posłał mu spojrzenie mające na celu w najgorszych męczarniach pozbawić Francję życia... Arthur nadal nie wiedział, jakiej magii używa Ropucha skoro po tylu wiekach dostawania takich spojrzeń nadal żyje.
- Och, jeśli chodzi o ciebie zrobiłbym to z przyjemnością. Widok twojego zakrwawionego ciała sprawiłby mi nie zmniejsza wielką radość, jednak... W przeciwieństwie do ciebie zostałbym by walczyć w obronie innych aniżeli uciekał z podkulonym ogonem. W kocu ktoś taki jak ty, nawet nie wie, co to honorowa walka, bo od razu wyciąga białą flagę. - powiedział ostro niemal sycząc, w niektórych momentach przez zęby. Ale wspominanie tak pięknego stereotypu, że Francuzi uciekają nim zacznie się walka zbytnio zajęło jego myśli. Oczywiście mógł także coś i przygadać Hiszpanii, ale odpuścił sobie zostając na opinii Filipin.
- Oczywiście, że nie. Jednak gdybyśmy się wszyscy rzucili z pomysłami to nie uważacie, że do niczego byśmy nie doszli? - powiedział z nutką irytacji i wygrzebał z kieszeni zapalniczkę i otworzył usta by wyjaśnić znaczenie atramentu, dość dziecinnego pomysłu, jaki pozwalał tworzyć ukryte wiadomości. Ale, nim nawet zaczął, ubiegła go Polka. Zamrugał wpatrując się w nią jednak po chwili uśmiechną dumnie. Dobrze jednak postąpił wybierając ją jako towarzyszkę rozwiązania zagadki. Taka bystrość była bardzo ceniona w oczach Arthura. Zwłaszcza w towarzystwie tego, co reprezentowali inni.
- Tudzież, nadpalony kawałek mógł nastąpić w wyniku zostawiania tutaj kartki. Pamiętacie huki? Wszystko raczej nie spadło z nieba. Możliwe także, że ktoś chce nam pomóc w rozwiązaniu sprawy... - ostatnie słowa powiedział już ze sporym sceptycyzmem. Mało możliwe, by jakaś wróżka zakręciła się wokół kartki i lekko ją zwęgliła.
Ale kiedy już wszystko zostało wyjaśnione postanowił zrobić użytek z trzymanej w ręku zapalniczki. Trzymając kartkę poziomo podgrzewał ją nieco płomieniem zapalniczki. Wprawdzie nie był ofermą (a kartka, to nie przygotowywanie posiłku), więc kartki nie spaliłby, ale jeśli ktoś rzuciłby się na niego z chęcią pomocy to nie skończyłoby się to dobrze.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Francja on Czw Lut 06, 2014 7:30 pm

Spojrzał z ciekawością po nowo przybyłych. Mimowolnie uśmiechnął się, gdy zobaczył Hiszpana. Przynajmniej będzie mógł odezwać się do kogoś, w swoim mniemaniu, normalnego. Kątem oka dostrzegł również Paryż. Świetnie, jest nawet jego kuzyn! Może ten wieczór nie będzie jednak tak do końca stracony. Na resztę nie zwrócił większej uwagi. Ale oczywiście cały dobry nastrój, który się w nim pojawił musiał zniszczyć pewien Anglik, nie będziemy rzucać nazwiskami, bądź nieprzyjemnymi epitetami określającymi osobowość tegoż typa. Nie znosił tego cynika praktycznie od zawsze, miał ku temu całą listę solidnie uzasadnionych powodów. I całkowicie proszę w tym momencie wyrzucić na dalszy plan momenty, kiedy to Anglia i Francja tworzyli zgrany duet. To były sytuacje kryzysowe, inaczej się nie dało! A teraz ten Brytol robił z siebie nie wiadomo kogo. A nazwanie wszystkich zgromadzonych „bandą idiotów” było już w przekonaniu Francisa zbytnią przesadą. Jak on w ogóle miał czelność tak mówić? Ale dobrze… Niech się wywyższa, skoro biedaczyna ma się jakoś tym cieszyć, ewentualnie dowartościować… Z taką twarzą i tą cenzurą zamiast brwi nic lepszego mu raczej nie pozostało.
-Angleterre, jeśli chcesz się na własnej skórze się przekonać czym jest prawdziwa przyjemność to zapraszam do siebie gdzieś pod wieczór. Ewentualnie mogę być tak wspaniałomyślny i pofatygować się do ciebie, jeśli cię nóżki będą bolały –po tych słowach zaśmiał się cicho. Całkowicie przemilczał wzmiankę o uciekaniu z pola walki. Dla większego efektu swoich słów z zebranych przez siebie kartek utworzył swoisty prowizoryczny wachlarz. O tak, nie ma to jak odrobina wyimaginowanego luksusu jakim jest wachlowanie się kilkoma kartkami papieru. Przynajmniej efekt całkowicie lekceważącej postawy na słowa Anglii został osiągnięty w stu procentach.
Teraz, gdy miał chociaż na krótką chwilę z głowy uciążliwe gadki Anglika mógł zastanowić się dokładniej nad tą całą kartką. W sumie niby zaraz mieli ją odczytać… Ale co, jeśli metoda okaże się nieskuteczna? Bądź co bądź jest dwudziesty pierwszy wiek, a zatem zdarzyć się może dosłownie wszystko. ER… Może to jakiś skrót? Nie, to na pewno by było z angielskiego, a my tutaj nigdzie ostrego dyżuru nie mamy… Może inicjały? Non, jedyne pasujące to Edelstein Roderich, on nie ma z niczym nic wspólnego… Wiecznie siedzi przed fortepianem, tudzież innym instrumentem. Lub po prostu we własnym pokoju i Bóg jeden wie, co tam wyczynia. Automatycznie skrzywił się na wspomnienie Austrii. Dlaczego on nawet nie będąc tu obecnym musi zaprzątać mu głowę? Z resztą mniejsza o niego. A skoro nie inicjały to co innego?
O uszy obiła mu się wzmianka o Leo, no tak! To na pewno sprawka tego dzieciaka. Pewnie mu się nudziło i stworzył tylko znaną sobie zabawę w którą zamierzał wciągnąć praktycznie wszystkich. A Francja akurat dobrze wiedział, że im dziwniejsze zabawy z Leo tym gorszy może okazać się ich finał. To w takim razie tutaj wyszłaby jakaś masowa egzekucja, masakra jednym słowem! Od razu odrzucił od siebie tą myśl. Kartka z tymi literami mogła być autorstwa dziecka… A dzieci zwykle piszą drukowanymi literami, więc tonie musi być od razu żaden skrót. ER… Może to środek, początek, albo koniec jakiegoś wyrazu? Jeśli tak to co by to mogło być..? Francuz przygryzł dolna wargę, starając się wymyślić coś, co pasowałoby do Leo. Czyli grono poszukiwań wyrazu zawęziło się do tego domu. Śmi”ER”ć? Non, to zbyt straszne! Ale z drugiej strony pasowałoby do Leo… Part”ER”? Jeśli to sprawka Leo to chciałby, żebyśmy zeszli z powrotem na parter? Westchnął ciężko i zaniechał jakichkolwiek dalszych prób wyszukiwania jakiegoś własnego rozwiązania. Nie opłacało się. Przecież już się tą kartką zajęli, więc po co się bardziej wysilać? Swoimi własnymi przemyśleniami nie miał na razie zamiaru dzielić się z nikim. Tak samo również nie miał ochoty do nikogo podchodzić, aby włączyć się do rozmowy. To wszystko było takie dziwne… Wydawało się być takie nierealne, jak tandetna bajeczka wysnuta z palca. Ale nie, to była otaczająca go teraźniejszość. Co będzie to będzie…
avatar
Francja

Liczba postów : 149
Join date : 09/08/2013
Age : 29

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Czw Lut 06, 2014 10:37 pm

Gdyby się nie odezwał to by chyba nie zauważył, odwrócił głowę i uśmiechnął się szeroko, widząc Antonio. Darzył tego mężczyznę ciepłym, platonicznym uczuciem. Podszedł do nieco bliżej niego, w gronie znajomych zawsze raźniej.
Rozglądał się po innych, nie każdy się odezwał, widać nie każdy chciał chciał się wtrącać w tą sprawę, której praktycznie nikt nie rozumiał. W końcu wrócił spojrzeniem do Arthura i chyba Polki, która stała razem z nim. Widać mieli zamiar współpracować. Uśmiechnął się słuchając dziewczyny, własnie o tym mówił kiedy wcześniej się odezwał do Anglii.
- Skąd, chodziło mi raczej o to co przed chwilą zrobiła panienka obok Ciebie. Dokładnie wytłumaczyła na jaki pomysł wpadła. Dzięki temu nie musimy zgadywać co macie zamiar zrobić. No i myślę, że owszem, wszyscy słyszeli o atramencie, który pojawia się po podgrzaniu. Jestem ciekaw co odkryjecie i czy to jego właśnie to, atrament sympatyczny. - tyle to chyba dawno się nie nagadał. Patrzał więc wprost na kartkę i zapalniczkę w ręce mężczyzny, czekając co z tego wyniknie. Czy ER to fragment jakiegoś słowa, czy tylko podpowiedź. Co pojawi się na kartce i czy w ogóle uda im się rozwiązać zagadkę. To miejsce było dziwaczne, działo się tutaj wiele dziwnych rzeczy co nie podobało mu się. Wolałby sobie spokojnie żyć, zamiast męczyć się tu. O tyle dobrze, że było kilka znajomych twarzy. Nawet gdzieś tam zauważył Alfreda, drugą bliską mu osobę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Nie Lut 16, 2014 8:42 pm

Słuchał uważnie rozmów, zwyczajnie ciekaw, jak się sprawa potoczy. Przez kilka pierwszych chwil miał mętlik w głowie... Tyle ludzi! A że Hiszpan to Hiszpan, rozkojarzony i wszystko przyciąga jego uwagę, to i każda personifikacja miała szansę spotkać się z radosnymi, oliwnymi oczyma i szczerym uśmiechem zwróconym ku swojej egzystencji. Tak skupiony na osobach znajdujących się w korytarzu, zupełnie zamieszało mu się to, co słyszał. Mimo to jednak uśmiech z ust mu nie zszedł. Spojrzał po raz kolejny na Łodziankę, ponownie próbując ułożyć sobie w głowie, co dokładnie powiedziała... Poniekąd zrozumiał i zamrugał kilkakrotnie, po czym zwrócił wzrok na Anglię. Westchnął w myślach i skrzyżował ręce na piersiach, zstępując z nogi na nogę. Skrzywił się nieznacznie, jednak zaraz hiszpański, znany wszystkim uśmiech wrócił na swe miejsce. Zobaczył bowiem Filipina, zbliżającego się o kilka kroków. Takie pocieszne z niego stworzenie, że aż chce się do niego uśmiechać. Zmierzwił mu delikatnie włosy i zachichotał pod nosem... A słysząc dźwięk odpalanej zapalniczki, ponownie zerknął w stronę Anglika. Nie potrafił powstrzymać się od dokuczenia Brytyjczykowi, jakoś tak... No cóż, dawno go nie widział~! 
- Nie zapomnij, że nie jesteś w kuchni, Brewko~ - Zaśmiał się krótko i klepnął, przesadnie mocno swojego "rozmówcę" w ramię. Co oczywiście było bardziej głupie niż się to mogło wydawać... W końcu przez to kartka może spłonąć w kilka sekund. A to by chyba zamknęło im wrota do wydostania się z tego domu...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Pon Lut 24, 2014 7:41 pm

Był akurat w trakcie przypatrywania się ludziom dookoła, gdy poczuł dwie ręce wczepiające się w jego sweter. Zerknął na osobę obok siebie. O, to Raivis... Też się to wpakował... Tak, martwił się o brata. Odruchowo przytulił go do siebie lekko, instynktownie wiedział, gdy Łotysz zaczynał odczuwać niepokój. W jego przypadku nawet to było niebezpieczne. Martwienie się o brata przerwał Eduardowi Rosjanin. No tak. Przecież Leo powinien gdzieś tu być. Zawsze lubił dziwne gierki, przypatrując się ich uczestnikom z ukrycia... Estończyk rozejrzał się uważnie. Nie. Żadnych śladów chłopca. Złe przeczucia nasiliły się. Zaczęło mu dudnić w uszach. Myśli biegały bez ładu i składu. Potrząsnął głową. Weź się w garść... Nie mogę panikować. Co to, to nie. Kolejny raz przyjrzał się pozostałym. Na wzajemne docinki Francuza i Anglika nie zwrócił większej uwagi. Przecież ci dwaj nie znosili się nawzajem odkąd pamiętał. Starał się zrozumieć coś z rozmowy Arthura z Łodzianką, mimo narastającego nieprzyjemnego dźwięku. Zamknął oczy i odetchnął głęboko. Po ich otwarciu ujrzał Anglika trzymającego kartkę nad zapalniczką i Hiszpana klepiącego go w ramię w zwolnionym tempie. Szum krwi w uszach zagłuszył głosy. Jeśli kartka się spali... Chyba już nigdy stąd nie wyjdziemy.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Wto Lut 25, 2014 5:59 pm

Jego wypowiedź nie wywołała odzewu, więc lekko zmarszczył brwi. Ignorują go. To nieładnie, to mu się nie podoba. Zauważył jedynie jakieś marne reakcje na twarzach zgromadzonych, ale nie zamierzał na razie nic z tym robić. Na razie. Opuścił dłoń i z półuśmieszkiem na twarzy przyglądał się łodziance i Anglikowi, twierdząc, że zabawy w detektywów zostawi im. Rozejrzał się jeszcze raz po korytarzu, aż wreszcie fioletowe oczy natrafiły na przedstawicieli jego ulubionej grupy z Europy - Tria Bałtyckiego. A więc podszedł tam do nich rozpromieniony, bo przecież niecodziennie widzi się starych przyjaciół tak stropionych i zamyślonych, da? I nic się nie odezwał, a tylko stoi sobie obok nich, z jakieś dwa, trzy metry i obserwuje. Jednocześnie słucha, o czym mówią pozostałe personifikacje. Nigdy nie wiadomo, co kiedy może się przydać!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sob Mar 01, 2014 7:46 pm

Mimo całego chaosu, jaki miał w głowie, starał się uważnie wszystko nasłuchiwać. Hm, cóż, jeżeli ktoś inny podjął się rozwiązania tej zagadki, to on się wtrącać nie będzie. Zresztą, w tym stanie nie będzie z niego żadnego pożytku. Nagle poczuł jak Estonia delikatnie go przytula. To było miłe, nawet bardzo. Raivis uśmiechnął się lekko i zacisnął ręce na ubraniu bata, przy okazji gniotąc zebrane przez siebie kartki.
Co do Leo miał mieszane uczucia. Gdy go spotkał nie robił nic złego. Owszem, był dziwny, jednak sprawiał wrażenie osoby, z którą można się nawet zaprzyjaźnić. Z kolei od innych można było usłyszeć dość ciekawe opowieści o tym, jak okrutny może być ten malec. Naturalnie, Łotysz wolał pozostawać przy swojej wersji. Ot, mu się nic nie stało, więc dzieciak aż taki zły nie może być.
Postanowił się rozejrzeć. To że Anglia i Francja przekomarzali się jest zupełnie normalne. Kilka osób, tak jak on, postanowiło nie mieszać się w całą sytuację.
Tak, brawo, Antonio. Meh, chyba mózg Ci zupełnie wyparował
Inaczej skomentować nie można dosyć infantylnego zachowania Hiszpana. Chyba nie jest on w stanie zrozumieć, że owa kartka może zawierać istotne informacje. Ale trudno. Co będzie, to będzie.
Po ciele blondyna rozszedł się nieprzyjemny dreszcz. Odwrócił głowę – Rosja. Nie żeby się bał, to już taka odruchowa reakcja na pojawienie się w bliższej okolicy Ivana. Tak dla pewności i większego poczucia bezpieczeństwa ponownie przytulił się do Estończyka. Przecież przy bracie nie ma się czego bać, w razie czego można go rzucić na pożarcie, a samemu uciec. Chociaż blondyn by tego nie zrobił, jest zbyt bardzo przywiązany do człowieka z hełmem zamiast włosów.
Właściwie, miał nadzieję, że zachowanie Hiszpana nie będzie tragiczne w skutkach. Ot, taki mały niepokój zagościł w jego sercu, chociaż miał szczerą nadzieję, że martwi się na zapas. W końcu, Antonio nie może być taką ciamajdą jak on sam.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Finlandia on Wto Mar 04, 2014 8:05 pm

Uważnie przysłuchiwał się rozmowie. W sumie i tak nie miał pomysłu o co tu może chodzić. Wtrącać się nie zamierzał, bo i tak nie miał po co. Rozejrzał się po pozostałych. Wygląda na to że większość osób też nie zamierzała się w to mieszać i po prostu przyglądała się z boku tak jak on. W sumie nic dziwnego. Rozejrzał się jeszcze raz po pokoju. Dalej lekko go niepokoiła nieobecność Leo. Większość osób chyba nie zwróciła na to uwagi. Sam dokładnie nie wiedział czemu go to tak niepokoi. Teraz raczej powinien się skupić na tej kartce, przecież może być tam coś ważnego. Przymknął lekko oczy i odetchnął cicho. Tak teraz trzeba się skupić na kartce. Potem będzie się martwił czym innym. Otworzył oczy i spojrzał w stronę środka pokoju gdzie stał Arthur trzymający zapalniczkę i kartkę. Akurat w momencie gdy Antonio klepnął go w ramie. Mimowolnie wstrzymał oddech i szybko skierował wzrok na zapalniczkę. Przecież wystarczy tylko kilka sekund by kartka spłonęła. A wraz z nią szansa na wydostanie się stąd…
avatar
Finlandia

Liczba postów : 8
Join date : 10/12/2013
Age : 99
Skąd : Helsinki

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Gość on Sro Mar 12, 2014 11:21 pm

Przebywanie w tym niedorzecznym domu wydłużało się z godzin w dni, dni w tygodnie, a oni nie zbliżali się ani o krztynę do dowiedzenia się gdzie właściwie są (oczywiście pomijając to, że na środku morza), czy tym bardziej do tego jak się stąd wydostać. Ciągle wydawała się zaskoczona tym ile państw się tu znalazło zupełnie nie mając pojęcia o tym jak, gdy napotykała kolejną znajomą twarz. Pocieszała się czasami, że przynajmniej nie jest tu sama, ma tu nawet przyjaciół...
Zamieszanie nie uszło także i jej uwadze, choć dotarła zdawałoby się dość późno. Przecisnęła się przez kilka osób, które były dość wysokie, by widzieć, lub nie chciały brać czynnego udziału w rozmowie i stanęła w "pierwszej warstwie" zainteresowanych tuż przy osobach z tajemniczą kartką. Musiała chwilę poobserwować i posłuchać, żeby zorientować się w sytuacji, a myśl, że mogą odkryć co się tu właściwie wyprawia wprawił ją w przyjemne rozochocenie i chęć działania. Litery "ER" w pierwszej chwili skojarzyły jej się jedynie z inicjałami Austrii, ale musiała przyznać; Łodzianka była bystra. Bezsensowne litery i nadpalony kawałek zdawały się potwierdzać jej wersję, pewnie, że chodzi o zaszyfrowaną treść! Aż nagle Hiszpania musiał klepnąć w ramię Anglika, akurat po stronie trzymającej zapalniczkę ryzykując utratę kartki, a pokładali w niej tyle nadziei, gdyby Anglia ją podpalił na amen! Wszyscy wstrzymali oddech sparaliżowani najwyraźniej tą straszną myślą, albo po prostu to do nich nie dotarło. O nie!
- Ostrożnie!
Reagując przytomnie wyrwała (choć trochę niegrzecznie) Arturowi skrawek papieru zanim płomień zdążył zająć więcej niż ten nadpalony róg. - Na litość, Hiszpanio! Uważaj co robisz... Przepraszam cię Arturze - Skruszona zwróciła się na Anglii - Po prostu też chcę odkryć co to w ogóle ma znaczyć, szkoda, żeby zmarnować szansę dowiedzenia się czegoś... - Podsunęła kartkę nad płomyk zapalniczki wciąż trzymanej przez Artura w razie czego gotowa odsunąć "cenny dokument" w razie kolejnego zagrożenia i czekała aż pojawi się treść. O ile w ogóle się pojawi...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Korytarz <yup, zaczynamy jako tako gdzie indziej, damy szansę na dokończenie fabuły>

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach