Komnata Austrii

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Pon Wrz 30, 2013 3:45 pm

Na ów trzecim piętrze na samym jego początku znajdował się pokój Austriaka. Można by powiedzieć, że to największy pokój na owym piętrze. W końcu jako arystokrata, Austriak i German potrzebuję dożo miejsca i swoją przestrzeń życiową. Bardzo dużo przestrzeni życiowej, bardzo ją sobie ceni i to nie tak, że to mu wmówił jeden z jego ludzi. On miał tak od zawsze.
Do pokoju wchodzi się przez wielkie ciężkie dębowe drzwi, jakoś specjalnie się niczym nie wyróżniają. Lecz jeśli przekroczysz  próg pokoju wtedy może się wydawać, że w jakiś magiczny sposób przeniosłeś się do XIX wieku. Nie dość, że pokój wygląda jak z epoki to jeszcze sam właściciel pod względem ubioru i zachowania wygląda jak by był żywcem wyciągnięty z XIX wieku.
Pokój jest bardzo przestronny i jasny. Ściany są koloru lawendy. Ten kolor Austria wyjątkowo sobie upodobał. Uważa, że jest przepiękny. Na górze ścian i w rogach są wymalowane złote ozdoby, które z pewnością dodają większego uroku temu pokoju. Gdy wchodzisz do pokoju po prawej stronę są dwa wielkie okna, które na noc zasłania się ciężkimi złotymi kotarami. Na ścianach również wiszą stare obrazy w złotych bogato zdobionych ramach. Niektóre  autorstwa samego Austrii. Sufit  standardowo biały a na nim wisiał ogromny złoto kryształowy żyrandol.
Podłoga była zrobiona z mahoniowego parkietu. Na której znajdował się tylko jeden jedyny dywan. Biały puszysty dywan. W prawdzie dywanik, znajdował się pod średniej wielkości okrągłym stołem, na którym był śnieżno biały obrus z haftowanymi po bokach, złotą nitką herbami Austrii. Przy stole były cztery wygodne i mięknie krzesła do kompletu. A na samym stoliku zawsze stała porcelana, wszystko co było potrzebne do zaparzenia idealnej kawy. Porcelanowe filiżanki, dzbanki, cukiernica itp. były bardzo delikatne, cenne i koloru białego z wymalowanymi lawendowymi kwiatkami. Cały serwis stał na srebrnej tacy. Na środku stolika znajdował się w szklanym wazonie zawsze bukiet świeżych kwiatów.
Na jednej ścianie były tylko półki z książkami coś na wzór małej biblioteczki. Książki było pełno, półki sięgały od samej podłogi do samego sufitu. Widać było, że właściciel pokoju bardzo lubi czytać, ale nie tylko czytać... W innej części pokoju stał biały fortepian a niedaleko niego również skrzypce. W pokoju również były inne instrumenty na których umiał grywać, ale szczególnie upodobał sobie te dwa i często na nich grywał.
Po lewej stronie pokoju znajdowała się wielka dębowa bogato zdobiona szafa na jego ubrania. Obok były jakieś komody w których trzymał swoje inne osobiste rzeczy i pamiątki. Na nich również stało kilka zdjęć. Nie było ich za wiele. Tylko takie, które Austria sobie najbardziej upodobał i były najbliższe jego sercu. Na każdym zdjęciu był z kimś, a zdjęcia były czarno – białe i trochę stare.
Również właściciel owego pokoju musiał gdzieś spać... Tak więc niedaleko fortepianu znajdowało się ogromne łoże z złotym baldachimem i ślicznie zdobionymi kolumnami. W prawdzie on nie potrzebował aż tak wielkiego łóżka, ale jest arystokratą, do tego Austriakiem i musi mieć wszystko co najlepsze i najwygodniejsze. W końcu musi się wyspać. Na łóżku zawsze była pościel albo złota albo lawendowa. Zazwyczaj te dwa kolory najczęściej gościły w jego pokoju. Spał również na wielu wygodnych poduszkach i poduchach. A cała pościel była przykryta aksamitną narzutą. Obok łóżka były dwie szafki nocne. W prawdzie nie potrzebował dwóch, ale uznał, że tak to lepiej wygląda. Jedna była pusta a na drugiej była lampka nocna.
Poza tymi wymienionymi rzeczami w pokoju nie było już nic więcej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Roderich od kilku dni a tak dokładniej od pięciu dni w ogóle nie wychodził ze swojego pokoju. W prawdzie wychodził tylko po kawę i ciasto. Przez te dni żywił się tylko tym. W prawdzie to dla niego coś normalnego. Często tak robił i był już do tego jak najbardziej przyzwyczajony. Czym tak bardzo zajmował się Austria skoro nie miał nawet czasu by normalnie zjeść? Od tych kilku dni siedział i tworzył, tworzył i tworzył. Niestety szło mu to bardzo opornie. To wszystko wina tego, że ostatnio zniszczył swój najlepszy utwór. Teraz chciał stworzyć coś lepszego, coś doskonałego, coś czego nigdy jeszcze nikt nie stworzył. To było bardzo trudne zadanie nawet jak dla niego. Gdy tylko dostawał weny od razu tworzył, ale zazwyczaj były to marne i nic nieznaczące utwory. Ubolewał nad tym, że nie może stworzyć nic wyjątkowego i pięknego. Z każdym dniem coraz bardziej w siebie wątpił, ale pisał i pisał.
Zawsze idealnie uporządkowany stolik teraz był zasypany stosami papierów. Można by powiedzieć taki artystyczny bałagan. Tylko stolik tak wyglądał a reszta była w idealnym porządku. Łózko nawet wyglądało tak jak by nikt w nim od kilku dni nie spał albo spał bardzo rzadko. Roderich spał kilka godzin a dokładniej 2 – 3 godzinki. Potrafił w środku nocy dostać weny i siedzieć i tworzyć, oczywiście z marnym skutkiem.
Gdy nie miał już siły pisać nut wtedy zaczął tak dla rozluźnienia pisać wiersze albo rysować. Na stoliku nie znajdowały się tylko nuty, ale i właśnie wiersze i rysunki jego autorstwa. Rysunków było nawet więcej niż kartek z zapisanymi nutami. Były to w prawdzie tylko szkice narysowane ołówkiem. Na większości rysunkach znajdował się Hiszpan. Lubił go rysować. Uważał, że ma bardzo miłą fizjonomię i bardzo regularne rysy. Zawsze najlepiej mu wychodził. Ale nie tylko go rysował były też portrety innych państw, państw które znajdowały się w tym domu i data kiedy przybyli do owego miejsca.
W danej chwili Roderich siedział przy nieszczęsnym stoliku z piórem w ręce i beznamiętnie patrzył się na pustą kartkę papieru. Tak bardzo w tym momencie nie wiedział co napisać. Sięgnął więc po filiżankę z zimną już kawą. Napił się, ale gdy dotarło do niego, ze kawa jest zimna skrzywił się i odstawił filiżankę jednocześnie spoglądając na stolik. Teraz do niego dopiero dotarło jak to wszystko wygląda. Tony papierów walający się po stoliku i pod stolikiem. Kilka filiżanek z niedopitą kawą i talerzyki po cieście. Do tego wszystkiego w wazonie były zwiędłe białe róże, które zresztą tak uwielbiał.
To było nie dopuszczalne. Jak on mógł do tego wszystkiego doprowadzić? Trochę zły na siebie westchnął przeciągle. W prawdzie jakoś nie miał ochoty teraz tego wszystkiego uporządkować. W końcu nie stworzył dzieła godnego jego nazwiska.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Pon Wrz 30, 2013 9:09 pm

Właściwie Antonio zupełnie nie wiedział, gdzie się podziewa. Na oko minęła godzina, odkąd opuścił swoje cztery ściany i wybrał się w podróż w nieznane. Głupie, prawda? Tym bardziej, że znajdował się w tym domu. Liczył na to, że będzie fajnie, że obezna się w tych wszystkich korytarzach, a może kogoś spotka na drodze? Hm, może... Mimo to, Hiszpan nie jest wcale głupi, on jest po prostu... Lekkomyślny. Pozytywny, optymistyczny i tak dalej, można by to jego głupie zachowanie tłumaczyć bardzo długo, a ty i tak będziesz myślał, że ten facet to zwyczajny idiota.
Ale, ale! Nie w tym rzecz przecież. Tak więc Latynos pałętał się dobrą godzinę po całym tym budynku, (a i tak wszędzie nie dotarł!) robiąc takie fajne kółeczka... A raczej kwadraciki. W tej właśnie chwili zdał sobie sprawę, że sobie tak spaceruje dookoła i tym sposobem nie pozna niczego, czego nie znał do teraz. Westchnął ciężko, załamując się i wpatrując w ścianę na samym końcu korytarza. A korytarz był długi i ściany całe w drzwiach, to trochę przytłaczało, gdy się tak dłużej patrzyło. Latynos przetarł w tejże chwili oczy i oparł się o ścianę, zaraz obok drzwi prowadzących do pokoju którego właścicielem był nikt inny jak Austriak. Stał tak chwilę, pozwalając swoim nogom na chwilę odpoczynku, w końcu po tak długim łażeniu mięśnie mogą zacząć boleć, tym bardziej, jeśli uświadamiasz sobie, że trasa którą przebyłeś była całkowicie zbędna. Odsapnął więc chwilę, już całkiem zrezygnowany - zwyczajnie mu się nie chciało łazić. Jednak miał dość samotności, musiał z kimś pogadać. Postanowił odwiedzić każdy pokój po kolei, a jeśli natknie się na coś nieprzyjemnego... No, przecież, co cię nie zabije, to cię wzmocni, si? - znów nabrał pogodnego wyrazu twarzy i żywej postawy. Odkąd mógłby zacząć, gdyby nie od początku? Miał nadzieję, że za drzwiami nie spotka go nic przerażającego... A może nawet będzie miło? Tak by było najlepiej. No i żeby nie przeszkadzał! Hiszpan zawsze czuł się nieswojo, gdy komuś przeszkadzał. To miła osoba, zazwyczaj chce dla drugiej osoby jak najlepiej, żeby ta się dobrze czuła w jego towarzystwie. Bo zawsze lepiej jest mieć wielu przyjaciół, niż wrogów, si?
Zmierzył wzrokiem potężne drzwi, z nieco tępym wyrazem twarzy. Po krótkim momencie jednak spoważniał, mimo wszystko, trochę się niepokojąc tym, co za takimi drzwiami może się kryć. Normalnie przenigdy by tak nie pomyślał... Ale ta bezsensowna wędrówka go wyraźnie zmęczyła i zaczął myśleć nieco trzeźwiej. Może to nawet lepiej?
Uniósł dłoń i zwyczajnie zapukał w drzwi, z nadzieją, że ktoś mu otworzy. Właściwie nie śmiał teraz twierdzić, że nikogo w środku nie ma, bądź ten ktoś śpi, albo nie raczy otworzyć... Tylko jedna opcja się teraz dla Latynosa liczyła i tego oczekiwał. Tak sobie stał wpatrując się grzecznie w drzwi, aż te się uchylą...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Pon Wrz 30, 2013 9:39 pm

Nadal patrzył na pustą kartkę. Chciał coś już napisać, ale nie znowu wydawało mu się to wszystko bezsensu. Trzymał tak pióro w powietrzu i myślał tak i myślał. W końcu przyłożył pióro do kartki. Chciał już coś napisać, ale uzmysłowił sobie, że ta kartka jest czyta. Dlaczego nie ma na niej pięciolinii? Zaczął się tak zastanawiać. Był naprawdę trochę przemęczony i do końca nie wiedział co robi. Westchnął przeciągle i nagle zobaczył, że na kartce zrobiła się wielka czarna plama. Szybko oderwał pióro od niej. Co się z nim dzieje? Chyba jest zbyt ambitny. On musi to napisać, on chce to napisać. Lecz chyba najpierw przydało by się trochę odpoczynku. Nie trochę kawy, dużo kawy. Tak to z pewnością pomoże.
Siedział tak i myślał aż w końcu zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi. Czy na pewno ktoś puka? A może on już z tego przemęczenia słyszy jakieś głosy? Nagle ktoś zapłukał drugi raz. To mu się nie zdaje. Wstał i przez przypadek strącił kilka kartek. Nawet się już tym nie przejął. W końcu podszedł do drzwi i je otworzył...
Był trochę zaskoczony tym kogo zobaczył. W sumie chyba nie powinien być zaskoczony prawda? Jak on dawno go nie widział. Już prawie tydzień. Przez to wszystko zapomniał nie tylko jeść, ale jeszcze o nim. Trochę mu się głupio zrobiło.
- Och, Antonio... Witaj. Co ty tu robisz?
Chyba trochę głupie pytanie. A może nie. Sam już nie wiedział. Wpuścił go do środka. Nie powinien go wpuszczać. Tu jest bałagan. W prawdzie tylko stół wygląda okropnie przez te kartki i filiżanki, ale jednak przejął się tym trochę.
Ach już nie ważne, niech wejdzie. Chyba mu to nie będzie przeszkadzało prawda?
- Miło cię widzieć Antonio.
Teraz do niego dotarło, że naprawdę się cieszy, ze go widzi. Trochę czasu nie miał towarzystwa i będzie miło oderwać się od tego wszystkiego. I tak teraz już go wena opuściła.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Wto Paź 01, 2013 6:22 pm

Nie czekał długo. Pecha nie miał, wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze! No dobrze, może i Edelsteina znał, ale lubił tak bardzo, że ani trochę się nie zawiódł. Zawiódł? ... Hm, on właściwie zawiódł by się tylko wtedy, gdyby nikt mu w ogóle nie otworzył. Nawet, gdyby była to postać, którą nie bardzo miał ochotę zobaczyć...
Widząc twarz Austriaka, Hiszpan w pierwszym odruchu uśmiechnął się szeroko, jednak jego mina szybko zrzedła, gdy dotarło do niego, że ten wygląda trochę... Jak trup. Zawsze był blady, ale to już przesada... Zaniepokoił się nieco, co było po nim widać, po nim właściwie zawsze widać takie rzeczy. Już miał coś powiedzieć, jednak ten sam zaczął. Mimowolnie się uśmiechnął, słysząc głos Rodericha. Do tego brzmiał on czysto, bez jakiejkolwiek chrypki... Czyli nie jest chory, przynajmniej tyle...
-Hola, hola, Roderich~ - Zaśmiał się, uradowany. -Tak sobie... Chodziłem. - Ostatni wyraz niemalże wyszeptał. Podrapał tył głowy, jakby był trochę speszony, albo zwyczajnie byłoby mu wstyd... W prawdzie tak było, ale to jakoś wielce ważne nie było.
Tamten go wpuścił... Więc wszedł, bo jakże inaczej? Rozejrzał się z uśmiechem, ten pokój co prawda nie był w jego typie, ale... Robił wrażenie. Wzrok jego przyciągnęło nic innego jak stolik i... Ten skromny bałaganik. Rzadko zdarzało mu się zastać coś takiego u Austriaka, ale nie odepchnęło to go. Bardziej zaniepokoiło. Wiadomo, paniczyk to czyścioszek i tak dalej... A tu takie coś. Niepokojące, to wszystko. Spojrzał na niego pytającym wzrokiem, ale też z niewielkim wyrzutem. Przyjrzał się jego twarzy, był w stanie dojrzeć ledwo sine worki pod oczami Austriaka, spierzchłe wargi a także lekko opadnięte policzki...
-Si... Ciebie również przyjemnie zobaczyć... - Teraz dopiero sobie uświadomił, jak długo go nie widział. Jednak nie zastanawiał się nad tym, kiedy dokładnie ostatnio go zobaczył... To po prostu nie było aż tak ważne. Podszedł do niego bliżej -Chyba nie czujesz się za dobrze, co? - Zapytał z troską. Taki był Antonio, kiedy już się niepokoi... Jeśli nie chcesz jego pomocy powiedz mu to i to surowo, bo on się tak łatwo nie odczepi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Wto Paź 01, 2013 7:01 pm

Nie był zbytnio świadomy jak wygląda. Czy okropnie czy nie. Nie czuł się najgorzej. Kofeina i dużo cukru trzymało go w dość dobrym samopoczuciu. Może i było mu trochę słabo, ale nie aż tak by miał zaraz mdleć. Z pewnością gorzej wyglądał niż się czuł.
Musiał się dość mocno skupić by dotarły do niego słowa Hiszpana. Ciągle był w swoim świecie. Ciężko mu zawsze było szybko się oderwać z tego całego zamyślenia i imaginacji. To było takie silne uczucie.
- Czuje się idealnie. Dawno tak dobrze się nie czułem.
Po chwili podszedł do stolika i zaczął zbierać kartki. Robił to bardzo chaotycznie i jak by do końca sam nie wiedział co robi. Kartki wypadały mu z rąk przez co spadały na podłogę.
- Wybacz mi ten bałagan. Nie spodziewałem sie gości. Nie spodziewałem sie nikogo. - W końcu wypuścił wszystko z rąk - Ja tworzę, ja piszę, nic mi nie wychodzi. - Mówił tak jak by był w jakimś transie - Nie mogę wymyślić nic nowego. Chce stworzyć coś idealnego, ale czy osoba nie idealna może tworzyć coś idealnego? - Spojrzał na niego - Czy ja w ogóle powinienem tworzyć? Czy ja się do tego nadaję? Czy to ma sens? Warto tak nad tym siedzieć? - Dosłownie zaczął go bombardować pytaniami - Coraz bardziej w to wątpię.
Zaczął znowu zbierać kartki, ale tym razem z podłogi. Po chwili je rzucił i złapał jedną kartkę i zaczął pisać jakieś nuty z wielka radością. Pisał tak przez chwilę, ale w końcu przestał i podarł kartkę.
- Nie to jest do niczego.
Spojrzał na niego. Biedny Roderich miał mały kryzys twórczy. W prawdzie to nie był tak do końca kryzys. Bo w jednej chwili dostawał weny i tworzył, ale nagle dochodził do wniosku, że to wszystko nie ma sensu bo się mu to wszystko powtarza. W prawdzie coś wmyślał, ale i tak słabo mu to szło.
Podszedł do niego bliżej i się po prostu przytulił. Czuł się źle z tym, że taki wspaniały on, wspaniały artysta i pianista nie może nic napisać.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że tu teraz jesteś.
Powiedział cicho i się w niego bardziej wtulił.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Wto Paź 01, 2013 9:42 pm

Patrząc na to, co robił Roderich, Hiszpanowi prawie ręce opadły. Tamten często popadał w podobne paranoje, a Antonio doskonale o tym wiedział. Mimo to, po prostu ciężko było mu to zrozumieć. Przecież nikt nie pisze tak dobrych utworów i nie gra tak pięknie jak właśnie Austria, (jeśli chodzi o personifikacje, nie chcę nikogo urazić |DD Chopinie, we love you! ....Beethovenie, ciebie też! Mozarcie, całuski~)on na jego miejscu na pewno by się nie łamał, wręcz przeciwnie. Hm... Jednak te załamki chyba być muszą, prawda? Po takich stanach często wychodzi coś niezwykłego. Westchnął cicho, tak, by Austriak nie usłyszał. Schylił się z zamiarem pozbierania tych kartek, które to Roderich pominął przy zbieraniu papieru z podłogi pod wpływem emocji.
- Posłuchaj... - powiedział cicho, sortując kartki. W pewnym momencie natknął się na pewien rysunek... Nie trudno się domyśleć jaki. Swój portret, bo cóż innego? Inaczej by to nie miało sensu! (|D) Uśmiechnął się ciepło mrużąc oczy. Wiedział od dawna, że Edelstein ma wiele talentów i każdy po kolei wykorzystuje, wiedział również, że rysuje wiele osób, włącznie z nim. Mimo to zrobiło mu się... Przyjemnie ciepło w środku, wiecie jak to jest? To tak, jakbyś dostał komplement od osoby, która ci się podoba. Miłe, prawda?
Uniósł wzrok znad kartki na niego, niemalże w tym samym momencie, w którym ten postanowił po prostu podejść i się przytulić. Gdy już to zrobił, Latynos zwyczajnie kartki upuścił, trochę ze zdziwienia. To było urocze, w połączeniu z tym, co powiedział. Oczywiście, że go objął, jakże inaczej?
- Ja również. - powiedział z szerokim uśmiechem na ustach. Spojrzał raz jeszcze na stolik i dodał..
- Jak długo nie spałeś? - ułożył dłoń na jego głowie i zaczął delikatnie gładzić jego włosy, lekko go w siebie wciskając. W jego głosie było słychać, że się martwi... To samo z wyrazem twarzy. Oraz z jego doznaniami w tej chwili, oczywiście.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Wto Paź 01, 2013 10:40 pm

W prawdzie chciał się już od niego od tulić, ale nagle Hiszpan przycisnął go bardziej do siebie i zaczął głaskać po głowie. To było bardzo przyjemne i w sumie może tak się do niego po tulić. Taka bardzo miła odmiana od pracy. Miał tylko nadzieje, że przy głaskaniu nie dotknie jego loczka. To by z pewnością w tej chwili nie było nic miłego i z pewnością nie potrzebnego.
Sam już nie wiedział ile czasu nie spał. Czy on w ogóle spał? Chyba coś tam spał. Zerknął na swoje łóżko. Było idealnie pościelone. Może odruchowo je ścielił jak wstawał? Możliwe... On już zbytnio nie pamiętał co robił i wszystkie te dni zlewały mu się w jedno. Często miał takie stany, ale tym razem chyba już trochę przesadził. To wszystko przez to zamknięcie, ten okropny dom w którym musi mieszkać a nie chce. Z całego serca pragnie by być teraz w Wiedniu. W pięknym i majestatycznym mieście. Jak by tam był to wena by od razu wróciła. Był tego prawie pewny. W tym miejscu się dusił. Artysta nie może być zamknięty, musi być wolny i tworzyć. A tu dla kogo ma tworzyć? Nikt tu go z pewnością nie doceni. Nikt się tu nie zna na muzyce.
Gdy człowiek nie myśli jest źle, ale gdy człowiek za dużo myśli to również nie za dobrze. Bo gdy człowiek za dużo myśli a do tego inteligentny to wtedy tworzy sobie problemy, których na samym początku nie było.
- Nie wiem Antonio nie pamiętam. - podniósł trochę głowę i spojrzał na niego – Nie chce mi się spać. Jestem wypoczęty.
Tak oczywiście... On jeszcze nie leży na tej podłodze i nie śpi bo pije ponad 12 kaw dziennie. To tak bardzo nie zdrowo, ale dla Austrii to w sumie tyle co nic. Podobno można przedawkować kawę i po wypiciu iluś tam filiżanek nawet umrzeć. To mu akurat nie grozi. Dzięki kawie trzyma się na nogach i bardzo dobrze się czuje.
- Nie martw się, nie ma takiej potrzeby.
Teraz mu się trochę głupio zrobiło. Nie chciał by się przez niego martwił. To było troszeczkę egoistyczne z jego strony. Po chwili do niego dotarło, że Antonio nie odpowiedział mu na żadne pytanie. Dlaczego? Nie wypowiedział je tak bez potrzeby w eter. Były takie głupie, że nie zasługiwały na odpowiedź? Możliwe... Nie to nie możliwe! Zresztą nie ważne i tak sam zna odpowiedzi na te pytania.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Czw Paź 03, 2013 6:43 pm

Jesteś wypoczęty, właśnie widzę... Antonio westchnął cicho i się odsunął od niego nieznacznie. Przyjrzał mu się z tej odległości raz jeszcze i uśmiechnął pobłażliwie, kręcąc głową.
- Wyglądasz jak trup. - Powiedział poszerzając uśmiech. Zawsze lubił się kimś zajmować i tak dalej, do tego Austria to bardzo bliska mu osoba, więc przyjemność podwójna. Chciał, by ten teraz szybko wskoczył w piżamę i do łóżka, jednak w środku miał nadzieję, że będzie inaczej. Niby nie przyszedł tu po to, by go pogonić do snu, lecz by wspólnie spędzić troszkę czasu... Ale ten koniecznie musiał się przespać i nie ma zmiłuj. Nie martwić się? Dobre sobie. Swoją drogą... Nawet lepiej dla niego, że się martwi. Strach pomyśleć co by było gdyby się nie przejął!... Hm. Dobrze, może i by nie było tak strasznie, ale nieprzyjemnie na pewno, wiadomo o co chodzi, prawda?
- Musisz iść spać i to teraz.. - podniósł kartki, które przed krótką chwilą wypadły mu z rąk i położył je na stoliku, gdzie leżała reszta podobnych. Złapał go za dłoń i wcale nie jakoś mocno pociągnął w stronę łóżka, a gdy już byli obok ów posłania, Hiszpan na Austriaku wymusił, by ten usiadł.
- Si? - Uśmiechnął się szeroko i nachylił się, by ucałować go w czoło. Zrobił to, a zaraz potem pogłaskał. Oj, tak, wprost uwielbiał się o kogoś troszczyć, niby nic, ale jednak... To było nieco dziwne. Latynos zawsze poszkodowanych jak dzieci traktował, bo po prostu dzieci ubóstwiał. To też dziwne może się wydać, szczególnie z tym, że zawsze tak było. Tak, tak, kolonii nie traktował zbyt dobrze... Ale... Ah, czy to takie ważne? Nie. No właśnie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Czw Paź 03, 2013 7:22 pm

Mógł się tego spodziewać po nim. Nie miał ochoty iść spać, ale będzie musiał iść mimo wszystko. W prawdzie przydało by mu się kilka godzin snu i to bardzo, ale czy tak teraz? Kawa z pewnością by wszystko załatwiła był tego prawie pewny.
Wygląda jak trup? On zawszę był blady w końcu unika słońca jak to typowy arystokrata. W prawdzie nie widział dawno swojego odpicia w lustrze, ale był prawie pewny, że wygląda cały czas tak samo. A może jednak mu się zdaje? Zresztą nie ważne.
- Spać? Antoni kiedy mi się nie chce spać.
Powiedział cicho i spokojnie, ale nagle został pociągnięty i usadzony na łóżku.
Hiszpan teraz zaczął traktować go jak dziecko? Serio? To mu się trochę nie spodobało. Jest dorosłym mężczyzną i do tego o wiele starszy od Hiszpana a ten go tak traktuje? Trochę uraził go tym. To prawda Antonio był opiekuńczą można by nawet powiedzieć nadopiekuńczą osobą. W końcu znał go nie od dziś i mógł się domyśleć tego co się może stać, ale jak dziecko nie pozwoli się traktować. Może i tak nieraz się zachowuje, ale czy arystokraci to trochę nie takie duże dzieci? Rozkapryszone to to i do tego wszystko wiedzą lepiej.
Choć z drugiej strony to bardzo miłe, że ktoś chce się nim opiekować. Nigdy nikt się nim nie opiekował. Nawet chyba od nikogo tego nie oczekiwał, nie był po prostu przyzwyczajony i nauczony do czegoś takiego. To pewno wszystko wina jego ojca. On się nigdy nim nie opiekował, w sumie nawet nie zdążył bo od razu go wyrzucił z domu. Przez co Roderich nigdy się nikim nie opiekował. W prawdzie miał pod swoim panowaniem inne państwa, ale traktował je bardziej przedmiotowo, bez uczuciowo. A tu nagle ma kogoś kto się nim chce zaopiekować i do tego jest taki milutki. I to jest opieka czysto ludzka a nie taka z której będzie miał korzyść. Tak mu się przynajmniej zdawało. Z pewnością to nie jest to samo jak w przypadku tego jak się nim opiekował Niemiec. To była czysto polityczna opieka z której tamten miał wiele korzyści.
Patrzy się tak na niego.
- Tak dawno się nie widzieliśmy a ja mam iść spać? Powinienem chyba z tobą spędzić w końcu trochę czasu prawda?
I pewno jak on pójdzie spać to Hiszpan wyjdzie i zostawi go samego. A jak wstanie to ponownie wpadnie w wir pracy i zatraci się w tym na kilka dni. Teraz to już w ogóle nie chciał iść spać.
Więc tylko tak siedział i się na niego patrzył.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Pią Paź 04, 2013 11:03 pm

Czy to naprawdę było tak ważne, by ślęczeć nad tym tyle, by zapomnieć o byciu racjonalnym? Hiszpan doskonale rozumiał, że by coś stworzyć, trzeba długo nad tym siedzieć. I dumać. Ale skoro teraz i tak Antonio nie pozwoliłby mu pisać samą obecnością, to co za różnica, czy pójdzie posłusznie spać czy spędzi z nim czas? Może i więcej straci, ale na pewno sporo zyska, bo gdy człowiek jest wyspany, to wszystko wydaje się tak proste... Przynajmniej Latynos tak to postrzegał. A gdyby ten jednak zasnął, Hiszpan raczej tak szybko by nie wyszedł. Długo Rodericha nie widział, to się napatrzy, jak ten będzie spał(hehehe XD). Toż to uroczy widok, poza tym Hiszpan zwyczajnie lubił patrzeć jak ktoś śpi. Nieważne kto, zawsze wyglądał na swój sposób.. Słodziutko, nawet, gdy chrapał, aż cała okolica słyszała.
- Chce ci się, tylko jeszcze o tym nie wiesz. - Czy to zabrzmiało jak groźba? Wcale nie miało! Ani trochę! Tak po prostu wyszło, poza tym, jak poprzednio wspomniano, teraz traktował go jak dziecko... a jak Antonio traktował dzieci? Surowo. U don't say? Co było powiedziane, miało być wykonane, taka tam główna zasada Hiszpanii jako nauczyciela życia.
- Przebierz się i połóż, ja cały czas tu będę, czy to nie będzie wspólne spędzanie czasu? - Powiedział, stojąc tak nad nim, będąc lekko nachylonym, a na twarzy malował mu się szeroki uśmiech, który mógł wydawać się nieco sztucznym. Wcale nie był! Wzrok jego wyrażał więcej niż tysiąc słów!niemałą chęć wymuszenia czegoś na kimś. Otóż odezwał się ten Antonio który wydawał się być martwym, ale gdzie tam... On nigdy nie zdechnie, chociaż wielu by tego chciało. Jednak gdyby jednak ta część charakteru Hiszpanii zniknęła, nie byłoby już tak ciekawie i tak.. zaskakująco? Bo jeśli ktoś nie znał Hiszpana od urodzenia, to zwyczajnie nie wie, kiedy ten jest w stanie się zachować w nieciekawy sposób. Hej, hej, ale proszę się nie martwić! Teraz tego na pewno nie będzie. Tosiek bowiem starał się jak najbardziej ukryć to drugie 'ja', a tym bardziej nie miał zamiaru się tak cudnie popisywać przed Austrią, bo nie można zapomnieć, że właśnie na niego patrzy i... Właśnie! Cholera.
- Po prostu... Sam wiesz. - Zaśmiał się cicho, co miało pomóc w przysłonięciu niemałych władczych chęci. - Martwię się. - Dodał troskliwym tonem. To wszystko teraz jest takie fałszywe, gdyby spojrzeć na to od prania... Bo dla Austriaka pewnie to miły gest, że ktoś się próbuje nim zająć. Przecież on już zupełnie stracił jakąkolwiek świadomość, że jest istotą żywą i potrzebuje wielu czynników, by żyć. Na kawie długo by przecież nie pociągnął! Lepiej, żeby już teraz poszedł spać, niż żeby potem stękał, że go boli głowa...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Pią Paź 04, 2013 11:47 pm

Rozkazywać arystokracie czyż to nie głupie? To arystokraci są od rozkazywania, fochania się i w ogóle do tych wszystkich dziwnych zachowań na, które by normalny człowiek nigdy nie wpadł i w życiu by się tak nie zachował. W prawdzie arystokraci są tak bardzo przewidywali, ale też tak nie do końca... Niby wiesz co im może do głowy strzelić, ale też potrafią bardzo a to bardzo zaskoczyć człowieka, jakimś swoim dziwnym i kosmicznym kaprysem... Ale z pewnością nie lubią gdy się im rozkazuje albo coś nakazuje...
A tak poza tym Roderich nie odbierał tego jako rozkazu a tym bardziej pierwsze słowa jako groźby. Był zmęczony i to bardzo i do końca nie wiedział co mówi i jak mówi Hiszpan, ale z pewnością nie odeprał go w taki sposób.
Wątpił by ten chciał źle dla niego. Byli w końcu razem ba kiedyś byli nawet małżeństwem i do tego bardzo dobrym. Mimo takiej różnicy charakterów dobrze się dogadywali i doskonale rozumieli.
W prawdzie nigdy nikogo się nie słuchał i jako rozkapryszony paniczyk robił co chciał i do tego fochy strzelał to teraz postanowił ulec i zgodzić się na to wszystko. W sumie przy nim zawsze się trochę inaczej zachowywał, można powiedzieć tak bardziej normalnie. A tak poza tym to i ten sen dobry będzie dla niego.
- Um... - Spojrzał na Hiszpana, a jego wzrok był taki trochę inny niż zwykle, ale chyba wolał o tym teraz nie myśleć a tym bardziej go zapytywać - Dobrze Antonio pójdę spać.
Gdy Hiszpan powiedział, że tu zostanie gdy ten będzie spał trochę się uspokoił i bardzo ucieszył. Naprawdę miło było by się obudzić i zamiast stosu papierów zobaczyć twarz ukochanej osoby. Ta wizja ostatecznie przekonała go do tego by iść spać. I do tego się jeszcze martwi to takie miłe z jego strony.
- Daj mi chwilę. Wezmę prysznic, przebiorę się i na pewno się położę.
Wstał i poszedł do łazienki, która była połączona z owym pokojem. Łazienka była utrzymana w tej samej kolorystyce co sypialnia. Była dość przestronna, na pewno miło by było wziąć w nie dłuższą kąpiel. Niestety on nie miał czasu ani siły na długie kąpiele. Pewno jak by wszedł do wanny to by w niej już został i zasnął a tego by nie chciał.
Wziął więc szybki prysznic. Nie zajęło mu to dużo czasu bo już do niego wracał przebrany. Miał na sobie teraz czarną atłasową piżamę, ale nie zapiął góry bo jakoś nie mógł sobie poradzić z guzikami. Nagle zrobiło się ich za duże i ogólnie ta czynność w takim stanie była tak bardzo skomplikowana.
Usiadł znowu na łóżku jak by nie bardzo wiedział co ma teraz zrobić lub jak by czekał na jakieś instrukcje.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Sob Paź 05, 2013 5:35 pm

Gdy Austriak posłusznie przytaknął, Hiszpanowi automatycznie uśmiech się poszerzył, zajmując prawie całą dolną połowę jego twarzy. Ucieszył się, że nie musi się powtarzać, to zawsze było tak irytujące... Do tego doskonale wiedział, że arystokraci są uparci jak osły i jeszcze fochami rzucają. Teraz tego nie było... Od razu da się zauważyć, że Austria jest zmęczony. Bardzo zmęczony. Tak zmęczony, że się nie upierał co do swojej racji... Biedaczek, naprawdę potrzebował snu.. Czy poczeka? Pewnie, że tak, przy okazji obejrzy sobie resztę rysunków, które to przyuważył przed krótką chwilą.
- Miłej kąpieli. - Powiedział, tonem takim, jakby przed chwilą odbył stosunek seksualny. Taki był Hiszpan, wiecznie tak samo uzmysłowiony, nawet, jeśli tego nie widać. Właściwie po nim rzadko widać co faktycznie mu się w tym na pozór pustym łbie roi. Chociaż bardzo lubił takiego cieszącego się z życia siebie... Najbardziej podobało mu się to, że on nie musi grać. On po prostu ma dwie osobowości, z których jednej używa aż nadto, dlatego też uważają go za idiotę. Ale on teraz o tym nie myśli, autor po prostu leje wodę dla długości posta. Kiedy ten już wyszedł, Antonio z niemałym entuzjazmem podszedł do stolika i chwycił pierwszą lepszą kartkę, na której dostrzegł metaliczne linie łączące się ze sobą, tworząc dzieło jakiego godzien jest jedynie Edelstein. Bynajmniej w tej chwili dla Hiszpana. Bo kiedy ktoś cię rysuje, odbierasz to jako komplement. Do tego widać było, że autor włożył w to wiele starań... Bynajmniej dla takiego przeciętniaka co do tego typu sztuki jakim był Antonio. Sam czasem coś nabazgrał, ale to zawsze nie nadawało się do niczego i mało kto potrafił w tym dostrzec... Cokolwiek. Dlatego Latynos woli ten drugi rodzaj sztuki. Seans. Wielkie show, które każdy chciałby zobaczyć na żywo. Ale nie w tym rzecz...
Przyglądał się tak swojemu portretowi, z ciepłym uśmiechem na ustach i szklanymi oczami. To po prostu było urocze i trudno było się nie rozczulić. Przysiadł na krześle odkładając kartkę na stolik, drugą ręką sięgając po następną, na której... Moment... Czy to Leo? (Bo userka nie miała pomysłu |D) Hiszpania jakoś tego dzieciaka nie lubił. Po prostu. Może dlatego, że ten był wredny? Był dzieciakiem i nie miał za grosz szacunku? Antonio wiedział doskonale, że chłopak miał przeżycia i do teraz ma takie problemy ze zdrowiem psychicznym, jakich chyba nie doświadczyło żadne normalne dziecko w jego wieku. Tak, Latynos miał serce i to ogromne, dlatego jeszcze dzieciakowi nie wbił kilku rzeczy do głowy. Wiedział, że to nie jego sprawa, że trzeba go zrozumieć, że on nie da rady, bo się z młodym nawet nie próbował zaprzyjaźnić. Bo i po co? Poza tym w ostatnim czasie przyuważył, że ten się zbratał z Francją, co wzbudziło w Hiszpanii poczucie strachu zmieszanego z zawiścią i smutkiem zarazem. Ten dom to jakaś wielka porażka, same złe rzeczy go spotykały, cholera! Od samego przybycia tutaj wszystko zaczęło się mieszać. Z wyjątkiem oczywiście tak diametralnej zmiany, a chodzi tu, w rzeczy samej, o relacje z Roderichiem. To chyba jedyne szczęście, jakie go spotkało... Chociaż głównie przez to tak wiele się zawaliło. Jednak Hiszpan nie potrafił sobie tego przyswoić.
Dumał tak nad tą kartką, aż nagle doświadczył przypływu gniewu i smutku jednocześnie. Już przymierzał się do tego, by ten tak drobny skrawek drzewa podrzeć na maleńkie części, lecz wtem usłyszał, że woda przestała się lać. Czyli Austriak skończył, pewnie zaraz wyjdzie... Wstał więc, odkładając kartkę na stolik, dosunął krzesło i poszerzył uśmiech stając tam gdzie stał kilka chwil wcześniej, żeby nie było. W końcu można by to jego niewinne przeglądanie prac Rodericha nazwać niepochlebnie grzebalstwem, co hańbiło tak bardzo...
Widząc ukochanego w tych luźnych ciuszkach stworzonych do spania, wyszczerzył się jeszcze szerzej. Do tego jego koszula była rozpięta, co dawało bardzo ciekawy efekt. Czarny materiał niesamowicie kontrastował z mleczną skórą Edelsteina, czego widok wzbudziło w Hiszpanie... podziw. W końcu był zakochany, chyba nawet taki kto nigdy tego uczucia nie doznał mógł się domyślić dlaczego Antonio podziwiał tak niewinny widok. Do tego ciemne włosy Rodericha, które teraz lekko opadały na jego czoło były niemalże tak ciemne jak ubranie które miał na sobie. Oczy, teraz niestety tak zgaszone, bez życia - bo przecież Austriak był zmęczony - bardzo, ale to bardzo ładnie współgrały w tym wszystkim. Nawet biorąc pod uwagę to, że na co dzień ich kolor uwydatniał sam siebie bardziej. Teraz główną rolę grały źrenice, co właściwie wyglądało bardzo uroczo. Znamię na jego twarzy również grało ważną rolę, bo przyciągało uwagę. Mam nadzieję, że teraz łatwiej zrozumieć odczucie Latynosa.
Kiedy ten przeszedł obok niego, miał ochotę złapać go i nie puścić przez najbliższe kilka godzin. Tak bardzo był oczarowany w tej chwili. Mimo to zdołał się powstrzymać, a gdy Austria usiadł, Hiszpan się nad nim nachylił i odgarnął mu grzyweczkę z czoła z ciepłym, szerokim uśmiechem na ustach i ze wszystkimi uczuciami kumulującymi się w nim w oczach.
- Co taki roznegliżowany chodzisz, hm? - Zachichotał, zabierając się za zapinanie jego koszuli. Robił to bardzo powoli, by jak najdłużej móc bezkarnie muskać jego delikatną skórę opuszkami palców. Pożądanie brało nad nim górę, taka była jego natura, co zrobić? Jednak nie zamierzał posuwać się dalej. Nie teraz. Teraz Roderich miał iść spać. Właśnie! Miał spać, cholera. A ten idiota tak sterczał schylony, nieco za blisko niego niż powinien w tej chwili. A koszulę już mu zapiął przecież! ... Nie, on się teraz nie odsunie. Jeszcze chwila...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Sob Paź 05, 2013 7:15 pm

Po prostu siedział na tym łóżku i się na niego patrzył. Gdy ten nagle zaczął zapinać jego koszulę, trochę był tym zaskoczony. Zarumienił się lekko na pewno teraz już mu nie zarzuci, ze jest blady niczym trup. Nie dość, że jego gest go zawstydził to jeszcze słowa. Jaki roznegliżowany? To tylko nie zapięta górna cześć piżamy. To chyba nic wielkiego. W prawdzie kiedyś to na pewno by tak nie wyszedł i męczył by się z tymi guzikami przez kolejne pół godziny. Ale teraz w tych czasach to ma sens? I jeszcze przy nim. Chyba juz widział wszystko więc czego tu się wstydzić? Em... Mimo wszystko i tak się wstydzi. Ciągle jest tym samym staroświeckim arystokratą. Może troszkę się zmienił, ale tylko trochę. Oczywiście patrzył jak Hiszpan zapina jego guziki, czuł się w tej chwili trochę jak nieporadne dziecko. A może jak typowy arystokrata za którego wszystko się robi? Ech... Nie to raczej to pierwsze. Tak było do czasu jak ten skończył i znowu na niego spojrzał. Tu chodziło całkiem o coś innego. Był cały czas blisko, można by rzec za blisko. Znał go dobrze i wiedział co mu chodzi po głowie. Pewno chciał by zrobić to. Gdy tak o tym pomyślał spiął sie trochę i jeszcze bardziej zarumienił. Zawsze takie coś go zawstydzało i to bardzo.
Ściągnął okulary by go tak bardzo nie wiedzieć, ale gdy to zrobił uzmysłowił sobie, że przecież w okularach jak i bez widzi tak samo. Trochę poczuł się głupio z tego powodu. Zapomnieć taką rzeczy, przez zmęczenie? Naprawdę co on wyprawia?
Czy sztuka i to wszystko jest warte aż takiego poświęcenia? Tak i nie. Z jednej strony chcesz pisać i tworzyć bo to kochasz, ale z drugiej strony niszczysz swoje zdrowie i nie myślisz racjonalnie. Gdy nie myślisz racjonalnie i jesteś zmęczony to wtedy już w ogóle nie ma sensu pisać bo wtedy wyjdzie tylko coś całkowicie bezsensownego.
Odstawił okulary na szafkę nocną i znowu na niego spojrzał. W sumie miło by było to zrobić. W końcu to jest takie przyjemne, nawet bardzo. Lecz nie teraz nie w tym momencie, nie w tym stanie. Jest zbyt zmęczony a on z pewnością nie chciał by Roderich mu w połowie zasnął prawda? W końcu na takie rzeczy mają w tym miejscu tyle czasu i okazji.
Właśnie ile tu jeszcze zostaną? Czy w ogóle wyjdą z tego miejsca? To było trochę przerażające. Nigdy nie był nigdzie więziony to on więził innych. A tu nagle taka zamiana ról. Jak by nie było to jest więzienie i to bardzo przerażające. I do tego jeszcze ten dzieciak, który jak by był strażnikiem, klawiszem w tym więzieniu. On to jakoś to wszystko tą cała sytuację spostrzegał.
Hiszpan nadal był blisko. Może i to fajnie, ale czuł, że coraz bardziej chce mu się spać. Po kąpieli to już w ogóle mu się zrobiło tak ciepło przez co chciał tylko zasnąć.
- Och, Antonio ja faktycznie już powinienem się położyć. W końcu do mnie dotarło, że jestem naprawdę zmęczony.
Przelotnie zerknął jeszcze na stolik. Tam było bardzo wiele rysunków Hiszpana. Jak on będzie chciał to wszystko obejrzeć to tak trochę... Az znowu się lekko zarumienił. W prawdzie nie tylko tak były jego rysunki, ale z pewnością większość jego portretów. Dobrze, że chociaż nie znał Antonio niemieckiego. Tak to nie przeczyta wszystkich tych wierszy a o nuty to już w ogóle się nie musiał martwić. Z pewnością tamten nie umie czytać nut. Czy w ogóle znalazł by się ktoś w tym domu, kto by to potrafił? Jakoś w to wątpił. W sumie to trochę niegrzeczne grzebać komuś w jego prywatnych rzeczach. Ale jemu z pewnością by nie zwrócił uwagi. W końcu on tylko może sobie po oglądać rysunki nic więcej.

avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Pon Paź 07, 2013 6:43 pm

Widząc rumieńce na do tej pory, jakże bladej, twarzy Rodericha, Antonio się rozczulił. Najzwyczajniej w świecie. To po prostu było urocze, oj i to bardzo. Przecież sam Hiszpan nic złego na myśli nie miał, choć gdyby się zastanowić gdyby nie stan Roda to pewnie skorzystałby z okazji, a bynajmniej by się starał. Nie oszukujmy się, nie da się nie chcieć robić takich rzeczy z ukochaną osobą, po prostu się nie da. A jeśli podejrzewasz, że czujesz to co Antonio do Rodericha i ani razu nie zdarzyło ci się pomyśleć o takiej rzeczy, prawdopodobnie do tego nie dorosłeś bądź nie chcesz się przed sobą przyznawać. Pewnie jeśli tak jest teraz jesteś na mnie zły, ale przecież to tylko nędzne piksele tworzące znaki które układają się w dziwne znaki, które odbierasz tak niepożądanie... Przykre.
Taki słodki jesteś... - ledwo powstrzymał się od powiedzenia tego na głos. Uśmiechnął się ciepło, bardziej do siebie niż do niego, lecz gdyby ten odebrał to jako gest to Latynos nie miałby nic przeciwko. Odsunął się od niego, prostując się tym samym.
- Bardzo dobrze, że dotarło... - Uśmiech się poszerzył - Wreszcie. - dodał układając dłoń na jego głowie, by zaraz zacząć go głaskać tak czule jakby głaskał śpiące niemowlę po główce. Cała ta sytuacja była dla Hiszpanii jakby powrotem do dawnych czasów, kiedy jeszcze mógł się kimś zająć bez większych starań o samo pozwolenie na to. Jak przy dziecku, właśnie...
- To co, gasimy światełko, si? - powiedział nawet nie mając na myśli żadnych świństw, choć ton jego głosu wyrażał co innego, do tego samo zdanie... Wiadomo. Ale on nie miał nic na myśli. On po prostu chciał jak najlepiej dla Austrii, to wszystko. Nie był takim wielkim zboczeńcem, by każdym słowem wzbudzać w drugiej osobie jakiegoś onieśmielenia. Zwyczajnie jego ton był... ciepły. Przyjemny dla ucha. To przecież nielogiczne żeby się darł gdy chciał by ten poszedł spać prawda?
Podszedł więc do ściany do której przymocowany był magiczny przycisk... E tam to po prostu pstryczek. Klepnął go, a w pokoju nastała ciemność. Chociaż nie do końca, bo żarówki przecież były bardzo rozgrzane... Niemożliwe przecież było by Austriak pracował w ciemnościach, więc pewnie przez bite kilka dób nieustannie się paliły. Teraz miały chwilę odpoczynku, niesamowite... Lecz chyba troszkę zajmie zanim zupełnie przestaną dawać światło, tak przynajmniej ocenił sytuację Antonio.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Wto Paź 08, 2013 11:42 am

I znowu się zaczęło. Po raz kolejny został potraktowany jak dziecko. Chyba są jakieś granice opiekuńczości a nawet nadopiekuńczości prawda? A gdy został pogłaskany i to jeszcze w taki sposób to juz w ogóle poczuł się tak jakoś nieswojo. To może przez to, że nie był przyzwyczajony do takiego traktowania. Prawda był dzieckiem, ale bardzo krótko, musiał szybko dorosnąć w wiadomo z jakiego powodu. Z resztą zawsze uważał się za bardzo dorosłą i dojrzałą osobę. Czy państwo, które niegdyś było potęgą i wielkim mocarstwem, można traktować w taki sposób? Może i faktycznie wyglądał trochę na sierotę i nie zbyt męski jest. W sumie jak to arystokrata, delikatne to niczym porcelanowa laleczka, ale bez przesady on taki słodki i dziecinny nie jest. A zresztą nie miał już siły ani ochoty nad tym wszystkim się zastanawiać. Jeśli to będzie się powtarzać i dalej będzie tak przesadnie traktowany to z pewnością zwróci mu na to uwagę. W prawdzie większość swoich przemyśleń i uczuć chował przed światem i nikomu nic nie mówił, ale chyba nie raz można.
Gdy Antonio szedł w stronę włącznika/wyłącznika postanowił się położyć.
- Ja, ja gut, trzeba je zgasić.
Wszedł pod kołdrę w tym samym czasie gdy ten zgasił światło. Położył się na stosie miękkich poduszek. Pewno może sie zdawać, że mimo wszystko nie zbyt wygodnie spać na tylu poduszkach i człowiek zbytnio się nie wyśpi. Dla Austriaka to było coś normalnego i nie umiał by inaczej zasnąć. Tak był nauczony, że w każdym momencie w każdej sytuacji musi mieć wygodnie, bardzo wygodnie. Może to przez to, że u niego nigdy nie było jakiegoś większego kryzysu oczywiście nie licząc tego po wojnach światowych, ale wtedy wszyscy w Europie mieli tak samo. Lecz on i tak żył ponad stan, nie mógł pokazać, ze jego status spadł.
Spojrzał na wielkie okna, które o tej porze powinny być już dawno zasłonięte wielkimi grubymi kotarami. Doszło również do niego to, że jest już ciemno. Nawet o tym nie wiedział aż do tej pory. W końcu światła paliły się 24 godziny na dobę. Jakie to marnotrawstwo pieniędzy i energii. A z drugiej strony kto bogatemu zabroni? W sumie miał renomę bardzo skąpej osoby, to była trochę prawda. Oszczędzał na wszystkim prócz swoich zainteresowań. Na nowy instrument lub na zorganizowanie jakiegoś koncertu lub czegoś podobnego nigdy nie szczędził pieniędzy. Tak to jest z zainteresowaniami i hobby, że możesz wydać na swoją pasję ostatni grosz. Przynajmniej tak było w przypadku Rodericha. Swoje zainteresowania stawiał ponad wszystko. Dosłownie ponad wszystko i wszystkich. W końcu tego nigdy nie straci prawda? To zawszę będzie z nim. A ludzie, ziemie i władza tak szybko odchodzą. A on wtedy bardzo cierpiał. Może nie było tego po nim widać, ale nie lubił być sam i samotność w pewny sposób go niszczyła. Między innymi dlatego zawierał tak wiele ślubów.
Oderwał w końcu oczy od okna i zaczął szukać wzrokiem Hiszpana.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Czw Paź 10, 2013 7:04 pm

Patrzył chwilę na te rozgrzane do - z pewnością - mega wysokiej temperatury, aż nie odwrócił wzroku i nie skierował go do łoża w którym już wygodnie leżał sobie Austriak, gotowy do zapadnięcia w sen. Hm, oby mu się nic złego nie przyśniło, w końcu koniecznie musi się wyspać. Dobrze by było gdyby jego sen był przyjemny, taki żeby nie chciał z niego wychodzić. Wtedy się najlepiej śpi, a Hiszpan wie o tym chyba najlepiej.
Antonio podszedł bliżej wyżej wspomnianego łóżka, w którym już sobie leżała ta osóbka, tak delikatna jak porcelanowa laleczka... Choć też nie do końca. Trzeba dobrze znać Rodericha żeby wiedzieć o co mi teraz chodzi. A bystrzy się domyślą. Proste? Proste~. Doskonale widział jego twarz, oświetloną przez słabo bijące gwiazdy na czarnym niebie i księżyc. O dziwo niebo było bezchmurne, zważając na to, że jeszcze kilka godzin temu nad ziemią unosiły się siwe chmury... Hm. No nic, nie o tym teraz. Spotykając się z nim wzrokiem uśmiechnął się szeroko, przy tym ciepło i serdecznie. Sam nie wiedział, czy słabe światełko gwiazd mu przeszkadza, a może wolał spać przy tym? Najlepiej zapytać... Podszedł do okien i chwycił za kotary.
-Zasunąć? - Zapytał ściskając kurczowo materiał w dłoniach i mając głowę zwróconą ku niemu. Zwyczajnie na niego patrzył czekając na odpowiedź, a uśmiech mu z twarzy nie schodził. Dziwnym by było, gdyby się w takiej sytuacji nie uśmiechał. To wszystko było takie urocze, dosłownie wszystko... Austria, jego zmęczenie, nieporadność oraz wyraźna potrzeba drugiej osoby... Do tego tą osobą był właśnie Hiszpan. Czuł się dość ważny... Przyjemne uczucie chyba dla każdej żyjącej istoty. Być dla kogoś, robić coś dla kogoś i wiedzieć, że ten ktoś tego potrzebuje. Że potrzebuje ciebie a nie nikogo innego... Tak, zdecydowanie bardzo miłe uczucie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Pią Paź 11, 2013 6:24 pm

Zasunąć? Co takiego? Na początku w ogóle nie zrozumiał pytania dopiero gdy spojrzał na Hiszpana zrozumiał o co mu chodzi. Dobrze, ze trzymał kotarę przez to mógł jeszcze szybciej pojąć o co mu chodzi.
- Tak, możesz zasunąć.
Wolał by były zasłonięte z jednego powodu. On po prostu nie lubił poranków. Często przebudzał się wcześnie rano i gdy widział, ze już jasno to wtedy jakoś tak automatycznie wstawał. A gdy zasłony były zasłonięte to wtedy miał wrażenie, że noc trwa dużej i może się bardziej wyspać. Przeważnie spał bardzo długo a teraz to już w ogóle będzie spał i spał.
W prawdzie często męczyły go koszmary i dlatego chodził bardzo późno spać a później musiał to odsypiań najczęściej w dzień. W prawdzie to nie miało najmniejszego sensu. Mu się po prostu
wydawało, że czym dłużej nie będzie spał to będzie się lepiej czuł gdyż nie będą mu się śniły te okropne rzeczy.
Patrzył tak na niego jeszcze przez chwilę. Oczywiście Hiszpan się uśmiechał bo jak by inaczej. A on nie mógł być obojętny na ten uśmiech. Więc i sam się blado uśmiechnął. Na nic więcej nie było go teraz stać.
- Gute Nacht.
Powiedział cicho po czym wtulił się w poduszki i próbował zasnąć. Nawet teraz zaczęło mu się podobać to zmęczenie. Nie będzie chociaż o niczym myślał przed snem. To jest chyba najgorsze co może być. Nachodzą człowieka przeróżne myśli a później robi ci sie tylko gorzej. Nie chciał tego i to bardzo. Chciał zasnąć, spać i wstać spokojnie. Miał nadzieje, że w końcu mu sie to uda. Rzadko miewał spokojne noce. Ale przez to wielkie zmęczenie moze być całkowicie inaczej.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Czw Paź 24, 2013 6:53 pm

Na odpowiedź tamtego nie zrobił nic więcej prócz pociągnięcia za materiał kotar, dzięki czemu w pokoju było już zupełnie ciemno. Jednak Antonio widział większość doskonale - pokój był utrzymany w jasnych odcieniach, więc w jakiś sposób wspomagały noktowizor Hiszpana. Uśmiechnął się szeroko mrużąc oczy, a gdy ten się cicho odezwał Latynos zaśmiał się cicho. Języki inne niż hiszpański, włoski czy portugalski zawsze szaleńczo go bawiły... Taki już był. Nie bał się tego, co obce - śmiał się z tego. Taki już był. Zresztą, czyż to nie ciekawe wyjście z niektórych sytuacji? Czasem pewnie byłoby najgorszym, innym czasem zaś najlepszym. Ale Antonio był optymistą, brał pod uwagę tylko drugą opcję, bynajmniej do czasu, gdy już nie zawalił po całej linii.
Odszedł od okna, kierując się w stronę łoża na którym Austriak powoli zatracał się w krainie snów. W pewnym sensie był z siebie dumny... Arystokratów niełatwo przekonać do czegokolwiek. Wiedział o tym doskonale, w końcu kiedyś sam gwiazdorzył do szpiku kości. Z racji tego, jak wcześniej wspomniano, że Tonio zawsze był optymistą, nie zwracał nawet uwagi na to, że udało mu się Rodericha przekonać do tego żeby się położył tylko dlatego, gdyż ten był tak zmęczony, że pewnie mało będzie pamiętał z tego jakże krótkiego odcinka czasu. To się teraz zupełnie nie liczyło...
Nie chciał nad nim sterczeć. To z pewnością nie pomogłoby mu zasnąć. Jednak nie chciał też, by temu było niewygodnie. Głupstwo, tak wielkie głupstwo, że tylko Antonio mógł się czegoś takiego dopuścić. Łóżko było ogromne, a materac tak wygodny, jak wygodne były wszystkie materace razem wzięte z Księżniczki na Ziarnku Grochu. Oczywiście bez ziarnka grochu.
A Latynos właśnie sobie z tego zdał sprawę, więc nawet nie pytał. Przysiadł jedynie na samym brzegu łóżka, jak najdelikatniej i by nie wywołać najmniejszego hałasu... Chciał po prostu, by ten zasnął jak najszybciej.
-Buenas noches... - powiedział w końcu cicho, z nieodpartą chęcią dalszego podziwiania owej drobnej osóbki leżącej zaraz obok niego w całej okazałości, przy jak najprzyjemniejszym dla oka, miękkim świetle, oraz dotknięcia jej. To nie było takie proste, ani też takie świńskie, jak może się wydawać czytelnikowi. Hiszpania zawsze był bardzo uczuciowy i nie wstydził się tego w żadnym stopniu. Hm... To dobrze, czy źle? To chyba zależy od osoby.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Czw Paź 24, 2013 7:34 pm

Ułożył się wygodnie. Nie zasypiał długo, wszystko trwało bardzo krótko. Podobno przeciętny człowiek zasypia dopiero po dziesięciu minutach. Po pierwsze on mimo wszystko nie był przeciętny, po drugie on to w sumie człowiekiem nie jest jak by nie było, a po trzecie jest tak bardzo zmęczony, że to chyba normalne zasnąć tak szybko.
Przez całą noc spał wyjątkowo spokojnie. Nie mówił przez sen, nie kręcił się ani nic takiego. Moze trochę coś tam do siebie pogadał, ale to było bardzo nieskładne i raczej nie dało sie z tego nic zrozumieć. To oznaczało, ze coś mu się śni. Tym razem to musiało być coś przyjemnego. Jak nigdy zawsze miał koszmary a tu nagle taki ładny sen. Spokojny, przyjemny. Może to wszystko zasługa Hiszpana. Od niego zawsze emanuje taka radość i ciepło to może w jakiś sposób to tak emanuje, że nawet dociera do jego snu. To trochę niedorzeczne, ale co z tego.
Spał i spał... Spał bardzo długo. Jak na razie nie miał zamiaru sie budzić. Musiał odespać te kilka dni. W prawdzie wtedy spał, ale bardzo krótko. Nie na tyle by móc się czuć w pełni wypoczętym.
Więc tak spał i śnił o samych przyjemnych rzeczach.
Na dworze po woli robiło się jasno. W prawdzie była poranna mgła a przez nią powoli przedzierały się wątłe promienie jesiennego słońca. Jak na razie nie miały zbytniego przebicia. To jeszcze dla nich za wcześnie. Na zewnątrz mgła mieszała się nieśmiałymi promykami słońca i szarością a w środku w pokoju panował półmrok. To wina grubych i masywnych kotar. Dobrze, że pokój był w jasnych i ciepłych barwach przez to nie było całkowitych ciemności i nawet o takiej porze i takim oświetleniu na pewno przyjemnie się siedziało.
Oczywiście w pokoju nic się nie zmieniło prócz tych zasłoniętych kotar. Wszystko było na swoim miejscu, stolik nadal był przykryty stosem papierów, kilka leżało na ziemi.
W pokoju panowała całkowita cisza było tylko słychać dwa ciche oddechy. Nic więcej.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Czw Lis 07, 2013 8:31 pm

Wpatrywał się w niego długo. Oj, długo. Niezwykłą przyjemnością było patrzeć jak Austriak zasypia... Zdawał się być taki bezbronny... Zdecydowanie Antonio zbyt często w przeciągu ostatnich minut brał Rodericha za dziecko. Jednak nie zauważył tego, bynajmniej się tym nie przejmował. W końcu myśleć sobie może co chce, racja? Ten drugi zdaniem Hiszpana był zwyczajnie uroczy i z pewnością nic nie dałoby rady tego zmienić.
Patrzył tak, patrzył... Aż powieki zaczęły mu się kleić. Ziewnął przeciągle i wtedy uświadomił sobie, że chce mu się spać (Orly? oooo:). Nie myślał długo. W całym opakowaniu ułożył się, a raczej padł, obok Austrii i niemal w momencie, bezproblemowo udało mu się zasnąć. Właściwie spał już w trakcie opadania na materac... Cóż.
*
Leżąc na podłodze nie można było się wyspać. Ani też spać za długo, bo różne partie ciała zaczynały drętwieć... Ale Antonio spał już w naprawdę dziwniejszych miejscach. Co nie zmieniało faktu, że było mu niewygodnie... Lecz z pewnością nikt by nie wytrzymał na tej podłodze tyle godzin co on. Kto normalny w ogóle sypia tyle ile on? Pytanie retoryczne.
Jak on w ogóle się na tej podłodze znalazł? Otóż chrapie sobie Tosiek aż miło, już zaczyna się na austriackim łóżku rozpychać... Wiercił się, wiercił, raz to Austrię tulił, raz kopał... Aż spadł. Cała filozofia.
Poranek? Co niby? On przecież śpi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Pią Lis 08, 2013 8:34 pm

Ostatecznie noc minęła mu dobrze. Mimo tego, ze Hiszpan sie kręcił i nawet go kopnął. W prawdzie on nawet tego wszystkiego nie czuł.
Przebudził się, ale jeszcze nie otwierał oczu. Wtulił się w poduszkę i tak sobie jeszcze przez chwilę leżał. Było mu tak dobrze, ciepło i w końcu się wyspał. Ale i tak musi wstać. Otworzył oczy i się przeciągnął, po czym usiadł na łóżku, przetarł oczy i ziewnął.
Rozejrzał się po pokoju, ale nigdzie nie było Hiszpana. Przecież miał tu z nim być. Trudno widocznie uznał, ze też jest zmęczony i woli spać w swoim łóżku. Przeciągnął się jeszcze i chciał już wyjść z łóżka, ale tego jak na razie nie zrobił. Bo jak by teraz tak po prostu z niego wyszedł to z pewnością podeptał by Hiszpana.
Pierwsza myśl jaka przyszła mu teraz do głowy była taka: Co on robi na tej podłodze? Po chwili nawiedziła go druga myśl: Dlaczego on nie spał na łóżku? W końcu ono jest takie wielkie. Trzecia myśl: Pewno spadł, to do niego takie podobne.
Zszedł z łózka tak by go nie podeptać ani sie nie potknąć. Uklęknął na podłodze i nim lekko potrząsnął, ale to nic nie dało. Zaczął się zastanawiać jak długo on już tu śpi. W sumie jak trzeba być zdolnym i jak trzeba się kręcić by spaść z takiego wielkiego łóżka...? Widocznie tylko Hiszpan to potrafi. Unikat dosłownie. Znowu go potrząsnął, ale i do tego jeszcze pocałował. Znowu z marnym skutkiem. Trudno zrobi mu trochę mniej przyjemną pobudkę, w końcu on nie może to tak leżeć, będzie go wszystko bolało. Jak już nie boli...
- Aufstehen! - Z pewnością głośna pobudka nie jest przyjemna a pobudka w języki niemiecki z pewnością jest podwójnie nieprzyjemna. - Antonio!
Po tym już musiał się obudzić. Chyba nie ma aż tak mocnego snu. W sumie z Hiszpanem to różnie bywa.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Sro Lis 27, 2013 12:17 am

Faktycznie, gdyby Austriak nadal trudził się ze zbudzeniem Latynosa zwykłymi potrząśnięciami, prędzej by dostał zakwasów, niż by to poskutkowało. Sam całus również mało dał, cóż. Ale kto normalny nie przebudził się po czymś takim co podarował mu Roderich? Brzmiało to conajmniej jakby Antonio dostał opieprz, albo zaatakowali go terroryści. Zresztą tak jak większość wyrażeń w języku niemieckim, co tak na marginesie bardzo bawiło  Hiszpana. Mimo to, niemiecki, język jak język, wyśmiewał go nie będzie.
W każdym razie, ciężko było nadal spać. Wytrącony z tego stanu, Antonio, poderwał się do siadu z oczami otwartymi szeroko. Patrzył na niego, typowo jak dla niego, z zupełnym nieogarem wypisanym na twarzy. Chwilę tak trwał, jednak zaraz odsapnął i uśmiechnął się do siebie, opierając ramieniem o łóżko stojące zaraz obok. Jeszcze zaspany, ziewnął głęboko i przymknął powieki. Patrzył w podłogę dość długą chwilę, aż rozciągnął się pożądnie z cichym stęknięciem. Spojrzał na niego, migotającymi, wybałuszonymi oczami i szerokim uśmiechem na ustach.
- Która godzina? - zapytał, jakby faktycznie go to obchodziło... W jego głosie można było doszukać się typowo porannej chrypy, co samemu Hiszpanowi się nie spodobało. Odchrząknął porządnie, krzywiąc się lekko, po czym odgarnął włosy które opadły mu na twarz i zwrócił wzrok z powrotem na niego.
- O... Oh. - wypalił, przyglądając się mu z istnym rozbawieniem na twarzy. - Roderich...- - machnął ręką i się roześmiał. Nic dziwnego, w końcu po pierwsze to Latynos miał humor przeciętnego dziecka, a po drugie, Austria naprawdę wyglądał dość.. Zabawnie. Uroczo i tak dalej. Włosy miał roztrzepane we wszystkie strony świata, choć właściwie nie we wszystkie... Bo z prawej strony miał je przyklepane do głowy w komiczny sposób. Zwyczajnie odgniecione od poduszki, odstawały raz w górę, raz w prawo, a jeszcze innym razem w lewo... Jeśli wiadomo o co chodzi.
Wstał, pomagając sobie meblem jakim było łóżko i chichotał pod nosem, patrząc na niego z rozczuleniem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Pon Gru 09, 2013 12:28 pm

Po pobudce w wersji niemieckiej wiedział, ze od razu się obudzi. I wprawdzie długo nie musiał na to czekać. Po jakże pięknym niemieckim słowie, Hiszpan od razu wstał. I o to chodziło.
Dłużej zamiaru nie miał klęczeć więc przysiadł na łóżku i tak na niego patrzył. Jak dawno takiego Hiszpana nie wiedział. Dosłownie wieki. Już nawet zapomniał jak wygląda zaraz po przebudzeniu. Musiał przyznać, że jest teraz przeuroczy. Patrzył tak na niego i patrzył i zastanawiał się kiedy w końcu on wstanie z tej podłogi. To było trochę dla niego nie zrozumiałe. Gdyby on leżał na podłodze... Pewno nigdy by coś takiego mu się nie przytrafiło, ale mniejsza o to. To z pewnością po przebodzeniu od razu by wstał i usiadł na łóżku, lub na czymś innym. A ten tak powoli przebudzał się na tej podłodze. Delikatnie się uśmiechnął... W sumie przy Hiszpanie ciężko było się nie uśmiechać.
- Godzina? - Tak zapatrzył się na niego, ze w pierwszym momencie nie zrozumiał pytania, dopiero po chwili. - Chwila. - Przysunął się trochę do szafki nocnej, złapał zegarek za łańcuszek i przyciągnął do siebie... Otworzył go. - Och, jest już 13.
Nigdy tak długo nie spał, więc to było dla niego trochę dziwne. Odłożył zegarek i znowu na niego spojrzał bo nagle ten zaczął się śmiać. Co mogło go teraz rozśmieszyć? Nie miał zielonego pojęcia. Po chwili zaczęło do niego docierać co go mogło tak rozbawić... Patrzy na niego, wiec z pewnością on sam musi wyglądać jakoś zabawnie. A teraz, w tym momencie co może być w nim takiego zabawnego? Z pewnością sterczą mu włosy. To było u niego normalne, tak jak chyba u większości osób.
Fakt to mogło być zabawne, ale by się az tak śmiać? W sumie to Hiszpan i jego dość dziwaczne poczucie humoru, więc to wiele wyjaśnia.
Gdy on tak dalej się śmiał, to aż się lekko zarumienił. Tradycyjnie Antonio musiał go zawstydzić. Przeczesał włosy palcami, ale i tak wiedział, że za wiele to nie da. Czym bardziej on się na niego patrzył i do tego z takim rozbawieniem, to twarz Austrii robiła się coraz bardziej czerwona. On kiedyś przy nim spłonie ze wstydu, chyba innej opcji nie ma. Po chwili zakrył się cały kołdrą by on sie tylko na niego nie patrzył.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Gość on Czw Gru 19, 2013 1:16 am

To, że była 13, jakoś go nie zdziwiło. Przecież często zdarzało się, że wstawał o wiele później niż właśnie o godzine 13. Austria zaś wydawał się być nieco zaskoczony faktem, że sam wstał o takiej godzinie... Co też Hiszpana nie zdziwiło. W końcu ten to zawsze wstawał o porach o jakich Antonio nieraz dopiero kładł się spać, częściej jednak już spał od kilku(nastu?) godzin. Dlatego też zupełnie zingorował fakt. Śmiał się, chichotał cały czas, nie widział w tym bowiem żadnego rodzaju dziwactwa czy dziecinności. Rzadko, bardzo rzadko się przejmował, że faktycznie zachowuje się jak przedszkolak, choć jako dorosły człowiek powinien potrafić się zachować. ... "Oj tam"?
Widząc rumieniec na twarzy Austriaka, nadal nawet nie podejmując się próby pohamowania śmiechu, zbliżył się do niego nieznacznie. Ale jednak. Kilka centymetrów, a już różnica, prawda? Już miał przysunąć się jeszcze bliżej, kiedy ten gwałtownie zakrył się kołdrą. To było niebywale urocze, nie ma co. Właściwie Hiszpania nie pojmował, czego jego luby tak bardzo i w dodatku często się wstydzi, w sytuacjach codziennych, przynajmniej według harmonogramu normalnego hiszpańskiego dnia... Chwila, jaki harmonogram? Ha-ha-ha, dobre sobie. Ale to zostawmy. Reakcją Hiszpana na zachowanie Austriaka było po prostu nasilenie napadu śmiechu. Szybko jednak podjął się wyzwaniu i pohamował śmiech...
- Rod? - padło z jego ust, kiedy chwycił za materiał pościeli i odkrył jego zaczerwienioną twarz. Uśmiechnął się do niego szeroko i delikatnie przeczesał palcami jego włosy, czerpiąc niezwykłą przyjemność z samego ich dotykania. Takie miękkie... Jak pierze. Objął go delikatnie i zwyczajnie przytulił, nadal z uśmiechem na ustach. Teraz również zmrużył powieki, żeby się choć trochę oderwać od rzeczywistości. Bo to najlepiej wychodzi przy ukochanej osobie... Ale niestety nie można trwać tak długo... Można zupełnie się wyodrębnić, zostać ochrzczonym mianem "dziwna osoba", nie koniecznie w sensie pozytywnym. Dlatego też po chwili Hiszpan puścił partnera i postanowił wstać na równe nogi. Przecierając oko pięścią, podszedł do okna. Wystarczył jeden, gwałtowny ruch, by w pokoju stało się jasno. Promienie słoneczne, do tej pory tak skutecznie ograniczane przez masywne kotary, tryumfalnie rozeszły się po pomieszczeniu, oznajmiając im obojga, że nastał nowy dzień i najwyższy czas przyjąć to sobie do świadomości. Choć może się wydawać to dziwnym, bo Hiszpania uwielbiał spać, ten moment, kiedy słońce rażące w oczy nie pozwala na kolejne pięć minut drzemki i zmusza do rozpoczęcia następnego dnia... To zawsze było dla niego swego rodzaju motywacją. Zawsze po przebudzeniu się i markotnemu narzekaniu na słońce, gdzieś tam podświadomie cieszył się, że kolejny raz może je zobaczyć. Bo kiedyś zapewne nadejdzie ten ostatni raz...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Austria on Sob Gru 21, 2013 12:02 pm

Siedział spokojnie pod tą kołdrą, aż tu nagle został odsłonięty. Jak on śmiał go odkryć?! To oburzające!
Gdy to zrobił zarumienił się jeszcze bardziej. Sam już nie wiedział dlaczego tak często reaguje na niego rumieńcem... Jest dorosły, o wiele, wiele starszy od Hiszpana... A zachowuje się jak jakaś nastolatka! Musi w końcu coś z tym zrobić i zachowywać sie jak na dorosłego człowieka przystało.
A może to wszystko jest spowodowane tym, że tak dawno z nikim nie był. Nikt od bardzo dawna nie był wobec niego taki czuły i chyba się już od tego odzwyczaił. Ostatni raz jak z kim był to był rok 1918. Wtedy opuściła go Węgry... Jak ją błagał by została, nigdy nikogo tak nie prosił jak ją. Zostawiła go w najgorszym momencie jego życia... Nie dość, że przegrał wojnę to do tego nieunikniony kryzys gospodarczy, trafił na wózek inwalidzki, praktycznie umarła a na domiar złego o ona odeszła. W tamtej chwili jego świat sie zawalił.
Westchnął cicho i spojrzał na niego co robi... I po chwili nastała światłość. Nie przeszkadzało mu to, nawet się ucieszył, że jest jako takie słońce. Nie ruszył sie z łóżka tylko tak na niego patrzył i był ciekaw z jakiego powodu go tym razem on zostawi... To trochę przygnębiające, ale wszyscy go ciągle zostawiają. Też se wybrał moment by myśleć o takich rzeczach nie ma co, ale często popadał w takie zadumy.
Potrząsnął głową jak by chciał by te wszystkie okropne myśli wyleciały mu natychmiast z głowy. Przeczesał palcami jeszcze włosy by ten się tak nie śmiał. W prawdzie to jak on się zachowuje i ten jego dziecinne poczucie humoru jakoś nigdy specjalnie mu nie przeszkadzało... Wstał i podszedł do niego. Przytulił się mocno do jego pleców.
avatar
Austria

Liczba postów : 16
Join date : 12/08/2013
Age : 28
Skąd : Wiedeń

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Austrii

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach